Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięsne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięsne. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 maja 2012

sznycel z indyka z pomidorowo - paprykową salsą




Absolutny HIT ostatniego weekendu, który na stałe zagościł w domowej książce kucharskiej. Szybki. Łatwy. Mega smaczny. Powiew wakacyjnego grillowania. 

Było tak... plan na salsę zakrojony był już od kilku dni. Ten pomysł i smak wpadł mi to do głowy właściwie z jednego tylko powodu, prozaicznego:) Ostatnio jedna ze znajomych publikuje mnóstwo zdjęć swojego nowego ogrodu. Muszę przyznać, że jest przepiękny – drewniany stół, kwiaty w dzbanach, soczysta zielona trawa, lampiony i gdzieś w kadrze talerz ze smakołykami. Za każdym razem kiedy wpada mi w oko nowe zdjęcie, mam ochotę wynieść mój kuchenny stół do parku i urządzić pod drzewem kolację. Tym razem wszystko wydarzyło się w murach naszego mieszkanka, ale wystarczyła chwila pracy i już po kwadransie stoliczek w kuchni nakrył się praktycznie sam.

Składniki na 2 osoby:
2 sznycle z indyka
5 małych słodkich papryczek
2 pomidory owalne
2 ząbki czosnku
oliwa
sok z cytryny
suszony rozmaryn
sól i pieprz cytrynowy

Pomidory i paprykę dokładnie umyj. Paprykę obierz, wykrój wszystkie wewnętrzne błonki i pokrój na drobną kosteczkę. Pomidory i czosnek również drobno poszatkuj. Na rozgrzaną oliwę wrzuć paprykę i czosnek. Cały czas mieszaj, aż papryka trochę zmięknie. Następnie dodaj pomidory i dopraw sokiem z cytryny, ziołami, solą i pieprzem. Pozostaw na mniejszym ogniu przez minutę i odstaw. Sznycle umyj, osól i opieprz. Smaż na rozgrzanym tłuszczu każdą ze stron ok. 3-4 minut.

Salsa jest świetnym dodatkiem do każdego rodzaju grilowanego mięsa. W nadchodzących miesiącach na pewno będzie częstym gościem na moim stole, może na waszych również? Zachęcam do podjęcia próby!







Przepis bierze udział w akcji ‘Sosy, sałatki i inne grill dodatki’.

środa, 25 stycznia 2012

czym kończą się weekendowe eksperymenty z lodówkowych resztek, czyli... tagliatelle ze szpinakiem w sosie śmietankowo-paprykowym


Padło w domu pytanie, co jemy na obiad. Nikt nie miał pomysłu i chyba też ochoty, więc jak  zwykle padło na mnie :) Lubię takie niezobowiązujące obiady w leniwe niedzielne popołudnie. Co lubię w nich najbardziej? O ile nie są zaplanowane, wychodzą zawsze spontanicznie, co w praktyce oznacza – z resztek, których jakimś cudem nikt z lodówki przez ostatnie dni nie wyjął. Tak powstają nowe smaki, kultowe rodzinne potrawy, albo... najgorsze eksperymenty, które potem karnie lądują w misce domowego pupila.Żeby było jasne, ta pasta nie trafiła do miski Zenka, więcej – znikała z talerzy w oka mgnieniu! 






Składniki na 4 osoby:
Tagliatelle (ok. 2 gniazd na osobę)
Opakowanie szpinaku w liściach
1 laska kabanosa wieprzowego
duży kubek śmietany 18%
sól i pieprz cytrynowy
2 ząbki czosnku
gałka muszkatołowa, papryka słodka i ostra w proszku, bazylia, oregano
sok z cytryny
parmezan do starcia
3 łyżki migdałów w płatkach

Makaron ugotuj al dente. Na patelni rozgrzej oliwę i wsyp poszatkowany czosnek i pokrojony w plasterki 5mm kabanos. Jak składniki się lekko zrumienią, dodaj szpinak. Poczekaj chwilę, aż się rozgrzeje i dodaj śmietanę. Dokładnie wymieszaj. Ja w tym momencie dodaje już ugotowany makaron. Moim zdaniem łatwiej wtedy doprawić potrawę, ale to pozostawiam już do decyzji. Teraz zaczyna się najfajniejsza część – smakowanie. Dodaj sok z cytryny (ok. łyżeczki), zetrzyj gałkę (bardzo dobrze smakuje ze szpinakiem), dodaj słodką i trochę ostrej papryki, sól i pieprz. Posyp ziołami, najlepiej świeżymi! Na koniec dodaj trochę startego parmezanu i wmieszaj w całość, resztą każdy posypie na talerzu. Jak już pasta będzie gotowa, w małym garnku albo na patelnię wysyp migdały i co jakiś czas mieszając, zostaw na ok. 3-4 minuty, aż się uprażą. Posyp potem każdemu na jego porcję.

Smacznego eksperymentowania!


środa, 30 listopada 2011

penne z szynką w maśle czosnkowym zapiekane pod poduszką z sera raclette


Przyznam, że ten przepis powstał z tak zwanych ‘resztek z lodówki’. Może nie powinnam rozpoczynać historii tymi słowami, ale chyba każdy z nas ma takie momenty, kiedy lodówka wygląda na pełną, ale tak na prawdę wszystkiego jest tylko trochę – za dużo, żeby kupić nowe i za mało, żeby coś z tego przyrządzić. Dodatkowym czynnikiem w moim przypadku był również akt, że nie miałam zbyt dużo czasu, a chciałam zjeść coś dobrego. Przyznam, że najbardziej lubię jeść w domu. Knajpek i restauracji mam w okolicy mnóstwo, ale jak ogarnia mnie ochota na coś dobrego, to na ogół wiąże się to z moją kuchnią, zakupami i długim gotowaniem. 




Po głowie chodził mi już od dłuższego czasu makaron. Postanowiłam posłuchać swojego instynktu i sięgnęłam po mój ulubiony, czyli penne. Na ogół ląduje w nim masło, czosnek, zioła i jakiś dodatek, ale wczoraj wspięłam się na wyższy poziomu obsługi swojego tymczasowego piekarnika z minimalną ilością funkcji i zapiekłam makaron pod serem. A ser niczego sobie – pyszny, śmierdzący, ostry i lepki raclett. I tak po nitce do kłębka wyszła lekka pasta przykryta zimowym serowym kożuchem. Smakowała znakomicie. Cytryna dodała świeżości, szynka z indyka pierwiastka mięsnego, a ser ostrości, no i oczywiście – ciągnął się!

Jak gotuje coś, na co czekam, co gdzieś tam za mną chodzi, to na ogół do samego gotowania puszczam piosenki, które dobrze znam. To działa jak automat – skupiam się na przygotowywaniu jedzenia, ale nucę i podryguję z przyzwyczajenia, bez rozpraszania się. Jedną z takich piosenek jest bardzo przyjemna i pozytywnie nastrajająca ‘Television’ Baaba Maal - http://www.youtube.com/watch?v=d22Hvh-odGY

Składniki na 2 osoby:
5 garści makaronu penne
4-5 dużych ząbków czosnku
8 plasterków szynki z indyka
6 łyżek masła + trochę oliwy
8 plastrów gr. około 5mm sera raclette
suszona szałwia
łyżka soku z cytryny
sól i pieprz

Makaron ugotuj al dente. W między czasie posiekaj drobno czosnek i wrzuć na rozgrzaną patelnię z połową masła i odrobiną oliwy. Po chwili dodaj pokrojoną w niewielkie kawałki szynkę i podrumień. Dodaj do tego makaron i wymieszaj z resztą masła. Dopraw solą, pieprzem, szałwią i sokiem z cytryny. Nastaw piekarnik na 150°C. Na makaron połóż pokrojone w paski plastry sera i wstaw do pieca na około 15 minut. Po tym czasie wyjmij (ser powinien mieć małe ‘bąble’ od gorąca. Serwuj na talerze. Smak świetny. Zapraszam do stołu!




wtorek, 29 listopada 2011

wspomnienie wiosny - risotto na białym winie z gorszkiem, ogonkami mięsnymi i orzechami włoskimi

Ostatnie tchnienie wiosny u nas w kuchni miało miejsce w ten weekend. Ledwo dostrzegalne zielone groszki i orzechy o ciepło brązowej barwie przypominały, że jeszcze nie tak dawno temu na dworze było ciepło i przyjemnie. Od teraz gotujemy już zimowo – na gorąco, z mięsem i rozmaitymi zupami. Lekkie risotto okazało się być najlepszym pożegnaniem wiosny - smakowo, kolorystycznie i kalorycznie wpasowało się idealnie w ramy tego kulinarnego przedsięwzięcia.




Przepis, którym chciałam się podzielić zainspirowany został książką kucharską ‘Die Step-by-Step Küche – Blitzgerichte’ wydawnictwa Parragon. Może najpierw kilka słów o tej niemieckojęzycznej pozycji. Jest to jedna z lepszych książek kucharskich, na które trafiłam. To wydanie zawiera rozmaite przepisy, których wspólne cechy to: łatwość przygotowania, efektowność i oczywiście świetny smak. Jest wiele książek, w których są najrozmaitsze, wspaniałe potrawy, ale w sytuacji, kiedy nie dysponujemy całym dniem i poprzedzającym go czasem na przygotowanie składników, nie jesteśmy w stanie nic ugotować. Ta książka jest jak worek z prezentami dla ludzi, którzy cenią dobre, domowe jedzenie i chcą się nim dzielić, ale nie zawsze dysponują czasem. Z tej serii mam jeszcze książkę ‘Die Step-by-Step Küche – Backen’ czyli ciasta, ciasteczka, desery, słodkie przekąski itd., ale jest jeszcze dostępna kuchnia włoska i azjatycka. Co więcej, to co doceniam, to również przejrzystość opisu przygotowania potrawy i to co pojawia się w tytule, czyli krok po kroku wskazówki, jak co zrobić (wzbogacone o zdjęcia z etapów przygotowania). 

Skoro wracamy na chwilę do tego, co było, to podzielę się z wami swoim muzycznym wspomnieniem z okresu późnego dzieciństwa i dorastania. Uwielbiałam Tine Turner! Jej skrzeczący, charyzmatyczny głoś przypadł mi w wieku 15 lat do gustu tak bardzo, że miałam jej wszystkie kasety i stare  nagrania na taśmach video z duetów w Davidem Bowie. Poniższy link prowadzi do współczesnego nagrania piosenki ‘Proud Mary’ z udziałem Tiny Turner i Beyonce http://www.youtube.com/watch?v=FRex_6-vSRg&feature=related

Teraz już wróćmy do risotto. Uważam, że ryż jest niesamowicie wdzięcznym materiałem do pracy. Daje nam mnóstwo możliwości. Od dłuższego czasu gotuje ryż przesmażając go najpierw na olwie i maśle razem z cebulką czy czosnkiem i dopiero potem zalewam bulionem. To sprawia, że ryż jest sypki, można kontrolować jego twardość w trakcie gotowania, a każde ziarenko jest jakby gładsze. Nie wiem dlaczego, ryże z pojedynczych torebek są takie ‘kostropate’.

Przejdźmy do przepisu. Składniki:
350g ryżu arborio (albo zwykłego, jeśli akurat nie masz ryżu do risotto)
1 pierś kury
1 cebulka
puszka zielonego drobnego groszku
150ml białego wytrawnego wina
ok. 1.5L bulionu
40g obranych, rozdrobnionych orzechów włoskich
parmezan do starcia
masło i oliwa z oliwek do smażenia
starta skórka z połowy cytryny i sok
sól i pieprz

Na patelni rozgrzej masło i oliwę, wrzuć posiekaną cebulkę i lekko przysmaż. Dodaj ryż i na mniejszym ogniu mieszaj, aż się zeszkli. Dodaj wino i zostaw na ok. 5 minut. Następnie zalej bulionem tak, aby przykrywał ryż. Resztę dolewaj w trakcie gotowania, to da Tobie większą szansę na wypróbowanie ryżu i zdjęcie go z ognia w momencie, kiedy osiągnie odpowiadającą Tobie miękkość. Równolegle umyj i pokrój pierś kury na małe paski. Przesmaż i podduś na oliwie razem z solą, pieprzem i odrobiną bulionu. Do ugotowanego ryżu dodaj groszek i mięso. Dokładnie wymieszaj. Następnie dodaj orzechy i pokrop sokiem z cytryny. Na końcu dodaj skórkę z cytryny i jeszcze przez 5 minut pozostaw na ogniu, mieszając. Na talerzu posyp parmezanem. Na wiosenne wspomnienia i zimowe podboje:)




czerwona fasola... ponoć po meksykańsku




Od pewnego czasu regularnie spotykamy się na ‘jedzenie’ w grupie znajomych pochodzących z krajów Ameryki Południowej. Przy stole spotyka się Kolumbia, Meksyk, Brazylia, Hiszpania i Polska. Każdy wnosi coś do wspólnego posiłku. Razem robimy zakupy, co z zewnątrz może wyglądać chyba trochę chaotycznie i gotujemy w małej kuchni na czwartym piętrze u Carlosa. Ostatnio spotkaliśmy się we trójkę, w okrojonym gronie i urządziliśmy sobie spokojny, relaksujący wieczór z mnóstwem opowieści o życiu, o tym co się udało, co nie i co dalej z tym począć. Do tego naturalnie pasowało wino, dużo wina. Natomiast na stole lądowały najróżniejsze potrawy. Tortellini z szynką, sałata z roszponki i pomidorów, pieczona kura w sosie ziołowym i jabłka pieczone. Wśród tych pyszności było coś, co zapamiętałam i co bardzo mi zasmakowało, mianowicie czerwona fasola z boczkiem.

Do tego coś dla tych, których czasem dopada tęsknota Sting 'Fields of Gold' http://www.youtube.com/watch?v=PeKE2Z-9HVM

Jest to przystawka ponoć meksykańska, jak powiedzieli mi znajomi. Robiona na wiele sposobów – ostro, słodko, kwaśno. Nasza była gdzieś między słodkim, a ostrym w stronę ostrego. Oczywiście tym razem nie moczyliśmy fasoli przez całą noc, jak przystało, tylko kupiliśmy ją w puszce, ale smak zdecydowanie nawiązywał do ostrych, meksykańskich przekąsek! Powiem wam - dość że łatwa i szybka do zrobienia, to do tego idealna do podjadania przed właściwym posiłkiem, do szklanki wina i kawałka świeżego chleba. Smakuje na ciepło i na zimno. Świetna na imprezy, spotkania i kolacje. Można zostawić gości z tą przystawką na czas przygotowywania w kuchni głównego dania i nawet się nie zorientują, ile czasu minęło!

Nie potrzebujemy do tego zbyt wiele:
125g czerwonej fasoli
ok. 100g wędzonego boczku
łyżeczka ostrego miodu
kilka kropli cytryny
ewentualnie pieprz (dla odważnych)

Na rozgrzaną patelnię wrzuć pokrojony w drobną kostkę boczek. Jak wytopi się trochę tłuszczu, dodaj fasolę i potrzymaj jeszcze przez ok. 10-12 minut na mniejszym ogniu, żeby składniki się razem podusiły i wzajemnie przeszły swoim zapachem. Pod koniec dodaj miód i cytrynę i wymieszaj. Możesz po zaserwowaniu posypać pieprzem. I gotowe! Do tego pajda chleba z chrupiącą skórką i nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć smacznego!




środa, 16 listopada 2011

rzut oka na kuchnię południowo-amerykańską! Feijoada, farofa i molho de pimenta, czyli brazylijski gulasz z pomarańczą i piekielnie ostrym pieprzowym sosem!

Wielkimi krokami zbliżają się zimowe wieczory, minusowe temperatury i trzeszczący pod nogami śnieg. Z domu trzeba wyjść na tyle rozgrzanym, żeby nie utracić ciepła przynajmniej do najbliższego przystanku, a po powrocie od razu sięgnąć po herbatę z wkładką. Tak zapowiada się kilka najbliższych miesięcy, więc najwyższy czas żeby i w kuchni zrobiło się tłusto, gorąco i... mięsnie!

Tym razem propozycja ze stołów Ameryki Południowej. Sama nie podjęłabym się tego zadania, ale pod okiem Alcione, Brazylijki z krwi i kości, skomplikowana feijoada okazała się łatwa do zrobienia i wyszła rewelacyjnie! Muszę przyznać, że przez tę koleżankę regularnie poznaję nowe oblicza Brazylii, nie tylko kulinarne. Równie często jak wspólnie gotowane  obiady, wspominam koncert Elzy Soares – ekscentrycznej, malutkiej piosenkarki z burzą loków, głosem jak dzwon i chrypą rozsławioną przez takie utwory jak ‘Mas Que Nada’ czy ‘Meu Guri’. Więc już teraz włączcie te bardziej gorące rytmy, a na pewno feijoada pojawi się kiedyś na waszych stołach. Poniższy link to playlista różnych piosenek, więc spokojnie wystarczy na cały czas przygotowania gulaszu :) http://www.youtube.com/watch?v=aFg_gqx6WAc&feature=mr_meh&list=AVGxdCwVVULXetHGtVWJ_fE9ITywTjYY_S&lf=list_related&playnext=0

Na początek kilka słów o tym daniu. Powstało w kręgach niewolników kolonialnych, co za tym idzie, jest bardzo proste i pożywne. Tradycyjny skład to czarna fasola i rozmaite kawałki suszonego oraz wędzonego mięsa: ozory, ogony, wieprzowe uszy i nogi. Uważa się, że feijoada jest brazylijską wersją południowo-europejskich gulaszów. Najwięcej wspólnego ma oczywiście z kuchnią portugalską. Tego typu potrawy – proste i smaczne – szybko awansują z kręgów biedoty, na te eleganckie stoły i tak też było tym razem. Obecnie feijoada jest w Brazylii potrawą narodową. Podaje się ją zazwyczaj z wieloma dodatkami, co bardzo mnie zaskoczyło, bo w naszej kuchni ziemniaków i ryżu raczej się nie łączy. Na stół wjeżdżają:  gotowany ryż, pokrojone w kostkę ziemniaczki i kolejna brazylijska specjalność, czyli farofa (prażona i zasmażana mąka z manioku) z drobno siekanym, podsmażonym boczkiem. Do tego obowiązkowo plaster pomarańczy, sałatka warzywna i Molho de pimenta, czyli pikantny sos z pieprzu. Niech was te ilości nie odstraszą. Pracy przy tej potrawie jest na prawdę niewiele, a przyjemność z jedzenia, wyjadania przez następne dni – ogromna :)




Zanim przejdziemy do gotowania 3 informacje: do tej potrawy nie potrzeba ani odrobiny tłuszczu, więc smażenie odbywa się bez oliwy, oleju itp. Tak samo nie dodawaj soli – mięso ma jej wystarczająco dużo! Ostatnia, organizacyjna sprawa, na takie ilości jedzenia potrzeba co najmniej 2 duże patelnie i 2 duże garnki :)

Jak już napisałam – gulasz. Dużo mięsa, dużo fasoli i zupełnie nowy smak. Zaczynamy!

Składniki na feijoadę dla ok. 6-8 osób:
500g czarnej fasoli
400g kiełbasy wieprzowej
400g polędwicy wieprzowej
8-10 grubych plastrów bekonu
1 cebula
główka czosnku
pomarańcz
pieprz czarny do smaku (ewentualnie)

Składniki na farofę:
500g farofy
plaster bekonu

Składniki na molho de pimenta (pół szklanki sosu):
4 łyżeczki świeżego soku z limonki
cebulka
2 łyżeczki ostrej czerwonej papryczki marynowanej w occie
4 łyżeczki oliwy z oliwek

Składniki na sałatkę warzywną:
4 pomidory
2 duże ogórki
2 duże cebule
oliwa
sól i pieprz

Pozostałe dodatki:
sypki ryż
1kg ziemniaków

Feijoada.
Zacznij od fasoli. Namocz ją w wodzie na noc. Następnego dnia odsącz, zalej świeżą wodą i gotuj przez ok. 40 minut, aż stanie się miękka. Mięso umyj, osusz i pokrój w plastry ok. 1,5-2cm grubości. Posiekaj cebulę, nie zbyt drobno! Obierz i zmiażdż czosnek.

Polędwicę dokładnie wymieszaj z czosnkiem i odstaw na czas smażenia reszty składników. Na rozgrzaną patelnię wrzuć cebulę i doprowadź do zeszklenia. Następnie dodaj kiełbasę z bekonem i smaż na średnim ogniu regularnie mieszając. Jak mięso będzie gotowe, odstaw na bok. Tak samo postępuj z polędwicą.
Jak już mięsa będą gotowe, dodaj je do fasoli (razem z tłuszczem czy wodą, która zebrała się na patelni podczas smażenia) i przez jakiś czas gotuj razem, dokładnie mieszając. Voila -  gulasz jest już właściwie gotowy!




Farofa.
Pokrój bekon na drobną kostkę. Podsmaż na patelni bez tłuszczu. Dodaj farofę i smaż jeszcze przez ok. 10 minut na niewielkim ogniu, co jakiś czas mieszając.

Sałatka warzywna.
Pokrój wszystkie składniki w małą kostkę. Polej oliwą, dopraw solą i pieprzem.

Molho de pimenta.
Cebulę obierz i bardzo drobno posiekaj. Włóż wszystkie składniki oprócz oliwy do moździerza. Przez ok. 20 minut rozdrabniaj składniki, tak aby uzyskać jednolitą masę. Przez podaniem dodaj oliwę i dokładnie wymieszaj. Uwaga – bardzo ostre!

Pozostałe dodatki.
Ryż ugotuj na sypko. Ziemniaki obierz, ugotuj i pokrój w kostkę. Podawaj ciepłe! Pomarańcz dokładnie umyj i pokrój w plastry ok. 1cm grubości.
Teraz kiedy już wszystko jest gotowe pozostaje tylko zaserwować feijoadę w odpowiedni sposób. Na talerz nałóż wszystkie składniki: feijoadę, farofę, ryż i ziemniaki. Do tego 2 łyżki sałatki warzywnej i plaster pomarańczy i dla odważnych pikantny sos z pieprzu. Pomarańcz zjedz na samym końcu!! 

Bom apetite!

środa, 9 listopada 2011

czas na niemiecki klasyk, czyli kiełbasę!! Nürnberger Würstchen z ziemniaczkami i musztardą jabłkową

Czas najwyższy! Bo jak długo można zwlekać z opisaniem smaków, które otaczają mnie na co dzień! Muszę przyznać, że niemiecka kuchnia jest bardzo bogata i tajemnicza. Kojarzy się głównie z tym, co i u nas na talerzu często się pojawia, czyli mięsem i ziemniakami. Faktycznie – skojarzenia właściwe! Ziemniaki znajdziemy tu pod każdą postacią. Nawet ja, która za nimi nie przepadam, dałam się ponieść fali zachwytu i kupiłam jedną z licznych książek kucharskich w typie ‘Ziemniak na milion sposobów’. Obfituje w najróżniejsze warianty: na zimno, ciepło, słodko, kwaśno, nadziewane... wymieniać mogłabym jeszcze długo, ale kuchnia niemiecka oprócz tej przaśnej i swojskiej strony to również ryby, warzywa, rozmaite zupy – potrawy lekkie, w smaku i kaloriach przypominające raczej kuchnię basenu morza śródziemnego. I co wy na to?




Dziś jednak czas na klasyczne danie, które tutaj pojawia się praktycznie na każdym rogu obok kebabów, frytek i piwa, czyli kiełbaski. Muszę przyznać, że mieszkam w prawdziwym królestwie kiełbas – są najróżniejsze – długie, cienkie, grube na dwa palce, krótkie, białe, curry... wszystko, czego dusza zapragnie! Ja najbardziej lubię Nürnberger Würstchen. Są małe, krótkie i cienkie, a do tego mniej tłuste i takie zwarte. Wyglądem przypominają poznańskie frankfurterki, ale są mocniej doprawione, bardziej pieprzne. Klasycznie podawane są z sałatką ziemniaczaną lub inną formą kartofli i jakimś sosem. Na dziś proponuję z ziemniakami w plasterkach i musztardą jabłkową, która urzekła mnie swoim smakiem. Przez dodatek zwykłej musztardy pozostaje lekko ostra, ale słodkie jabłko, sok z cytryny i śmietankowy ser  robią z tego zwykłego dodatku majstersztyk! No to zaczynamy!




Do tego proponuję dwóch świetnych niemieckich piosenkarzy Udo Jürgens i Xavier Naidoo w spokojnej piosence „Ich glaube” http://www.youtube.com/watch?v=zV1l96axrew&feature=related

Składniki dla 2 osób:
8 kiełbasek nürnberger (lub innych cienkich)
5 ziemniaków
masło
oliwa

Musztarda jabłkowa:
2 łyżki zwykłej musztardy
150ml oleju roślinnego
50g cukru
2 łyżki śmietankowego sera topionego
pół pęczka koperku
sól i pieprz
sok z połówki cytryny
1 jabłko (słodkawe, soczyste, aromatyczne)

Zacznijmy od ziemniaków. Ziemniaki umyj, obierz i pokrój na stosunkowo cienkie plasterki ok. 5mm. Smaż na maśle na średnim ogniu przez ok. 20min. Możesz posypać słodką papryką.

Musztarda jabłkowa
Jabłko obierz, usuń gniazdo i pokrój na małą kostkę. Wsadź do miksera. Dodaj musztardę, olej, cukier i sok z cytryny i zmiksuj na jednolitą masę. Posiekaj koperek i dodaj z pozostałymi  składnikami. Całość jeszcze chwilę miksuj.

Kiełbaski ponacinaj i podsmaż na oliwie na rozgrzanej patelni. Cienkie kiełbaski mogą się szybko przypiec, więc przewracaj co ok. 2 min. na kolejną stronę.

Pozostaje tylko wyłożyć ziemniaczki i kiełbaski na talerz i dodać musztardy. Dla smakoszy oczywiście polecam tradycyjnie jasne piwo. Będzie pasowało!! 


ciąg dalszy szałwii tym razem w wydaniu włoskim... lekko paprykowe gnocchi burro salvia z kabanosem i bazylią

W mojej kuchni nastał czas szałwii! Wyszukuje coraz to nowe inspiracje i pomysły na jej użycie. Jak już kiedyś pisałam, najczęściej sięgam po proste i niewyszukane potrawy. Uważam, że nie zawsze trzeba gotować na miarę największych kucharzy tego świata, czasem wystarczy sięgnąć po coś z tej drugiej puli. Udało się. Szybko znalazłam to, o co mi chodziło. Burro salvia!

Tu przerwa. Dla dodania apetytu i większej przyjemności gotowania proponuję wypełnić kuchnię włoskimi rytmami „Attinde” Calic z jednej ze składanek Putumayo http://www.youtube.com/watch?v=lE5NYgTomI4

W jednym ze starych numerów Wysokich Obcasów jest cały kulinarny fragment Agnieszki Kręglickiej poświęcony właśnie szałwii. Czyta się bardzo przyjemnie i nie sposób się z Nią nie zgodzić, że lekko słodkawe masło szałwiowe dorównuje, a nawet przewyższa walorami smakowymi i aromatem niektóre wykwintne sosy!





Na dzisiejszą ucztę wybrałam gnocchi. Delikatne, lekkie kluski ziemniaczane są idealnym kompanem mocnego, aromatycznego masła. Łatwe do zrobienia, sycące przypadną do gustu każdemu amatorowi włoskiej kuchni. A jeśli ktoś lubi następnego dnia dojadać resztki, to odsmażone, chrupiące również smakują kapitalnie!

Gnocchi:
500 g ziemniaków
100g mąki (plus do wysypania stolnicy)
1 żółtko
łyżka świeżo tartego parmezanu
gałka muszkatołowa
ostra papryka w proszku
sól

Burro salvia:
100 g masła
20 listków szałwii

kabanos wieprzowy
świeża bazylia

Ziemniaki ugotuj w mundurkach. Odczekaj chwilę, żeby nie parzyły w ręce i obierz. Następnie ugnieć lub przepuść przez maszynkę do mięsa lub praskę. Masa powinna być sucha i sypka. Wysyp trochę mąki na stolnicę i zagnieć ciasto z żółtkiem, mąką i wszystkimi przyprawami. Ciasto powinno być elastyczne. Proponuję spróbować ciasta przed krojeniem, jest tam tylko odrobina mąki, a ugotowane ziemniaki spokojnie można zjeść, a zawsze lepiej zawczasu dodać trochę więcej soli czy gałki. Uformuj wałek grubości ok. 1.5cm. posyp go mąką. Pokrój na małe kluseczki i na każdej w nich lekko odciśnij widelcem rowki. Gotuj w osolonym wrzątku. Ja lubię gnocchi lekko twarde, więc nie czekam aż wypłynął na powierzchnię, tylko wyjmuję je dosłownie po kilku sekundach. Radzę, żebyś po prostu próbowała i doszła do tego momentu, kiedy będą Tobie najbardziej smakowały!

Burro salvia jest BARDZO proste do zrobienia. Połowę masła rozgrzej na patelni, wrzuć umyte listki i smaż na małym ogniu, aż staną się kruche i szkliste. Potem dodaj resztę masła i wszystko zamieszaj.

W między czasie pokrój kabanosa wieprzowego na plasterki grubości ok. 5mm i lekko podsmaż. Do tego nie potrzeba tłuszczu, bo kiełbaska sama w sobie jest dość tłusta. Co jakiś czas zamieszaj.

Gorącym masłem polej gniocchi, posyp plasterkami kabanosa i świeżą bazylią. Obiecuje, że zapach w domu będzie tak wspaniały, że zanim się obejrzysz, domownicy już będą siedzieć przy stole. Buon appetito!!

 

piątek, 4 listopada 2011

szybka kolacja dla zmęczonych podróżą, czyli... sznycel drobiowy z szałwią, nadziewanymi pieczarkami i jajem w koszulce

Od dawna myślałam nad tym przepisem. Sięgałam po rozmaite książki kucharskie, żeby porównać, sprawdzić i wybrać najlepsze wskazówki. Nie śmiejcie się! Wiem, że sznycel nie wymaga zbyt skomplikowanych operacji kulinarnych i zdolności na wysokim poziomie, ale podeszłam do tematu poważnie i świadomie. 




Wczoraj był dzień akurat na taką drobną, lekką kolację. Po całonocnej podróży pociągiem byłam trochę zmęczona, niewyspana... i przyznam, że nie chciałam spędzić w kuchni więcej czasu, niż było to konieczne. 
A propos podróży chciałam się z wami podzielić jedną z moich ulubionych piosenek. Słucham jej właśnie w takich spokojnych momentach, kiedy dookoła jest cicho, zapada zmrok, a ja mogę pomyśleć o tym co było i będzie. Nie mogłam znaleźć lepszego nagrania w internecie, ale na pewno poczujecie przyjemne ciepło bijące z tego kawałka. Newton Faulkner 'Feels like home' http://www.youtube.com/watch?v=46MpjLNGPRw&feature=related

Poza tym pojawił się ostatnio dodatkowy czynnik – najgorszy z możliwych, który napawa mnie przerażeniem, jak tylko wchodzę do kuchni, albo znajduję jakiś wspaniały przepis. Mianowicie niektórzy z domowników chcą zadbać o linię i zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Pochwalam i staram się motywować, ale drżącą ręką odkładam niektóre przepisy na półkę z oznaczeniem ‘PÓŹNIEJ’. Czuję, że już nie mogę wszystkiego, że sosy serowe, makarony i kluski pójdą na jakiś czas ‘w odstawkę’. No nic... w związku z tym narodził się pomysł sznycla. Chudy kawałek mięsa z aromatyczną szałwią, podsmażony na maśle z lekkimi dodatkami.
Jeszcze słów kilka o dodatkach, czyli jajach w koszulkach, które moim zdaniem zasługują na uwagę. Jest to jeden z wykwintniejszych sposobów podawania jaj. Można je serwować na śniadanie z grzanką i plasterkiem wędzonej szynki (np. jaja po benedyktyńsku) czy do obiadu zamiast standardowego sadzonego. Jednym słowem jajo uniwersalne, a wygląda znakomicie! Polecam do włączania go do rozmaitych przepisów.

Sznycle (2 porcje):
2 plastry sznycla drobiowego (najlepiej wykrojonego z filetu kurczaka)
6 listków świeżej szałwii
2 łyżki mąki
sól i pieprz
ćwiartka cytryny
łyżka masła
2 łyżki oliwy

Dodatki:
300g pieczarek
mały kawałek koziego sera (jeszcze wam zostanie)
2 jaja
rozmaryn
sól i pieprz

Sznycle.
Mięso umyj. Ułóż na desce między dwiema warstwami folii przezroczystej i rozbij (nie będzie pryskać i nie rozpadnie się). Każdy z filetów osól i opieprz i połóż po 3 listki szałwii (tylko na jednej stronie). Na końcu lekko oprósz mąką. Szałwia doda pięknego zapachu i lekkiego ziołowego posmaku. Rozgrzej patelnię z tłuszczem i na małym ogniu smaż sznycle po ok. 2minuty z każdej strony. Do smażenia dodaj małą cebulkę pokrojoną w ćwiartki – mięso będzie miało lepszy smak.

Pieczarki.
Obierz i umyj pieczarki. Rozgrzej patelnię z odrobiną oliwy i pod przykryciem podsmaż pieczarki. Osól i opieprz. Co jakiś czas przewróć je na drugą stronę, żeby z kapelusików wyciekła woda. Jak już będą miękkie, zdejmij pokrywkę, włóż kawałki sera do kapeluszy i poczekaj, aż się podrumienią. Możesz pod koniec przykryć patelnię, żeby była lepsza cyrkulacja ciepła. Całość trwa ok. 10-12 minut. Pieczarki są bardzo delikatne o lekko słonym (od sera) smaku.

Jaja w koszulkach.
W niewielkim garnku nastaw wodę. Lekko osól. Do gotującej się wody delikatnie wbij jaja, jedno po drugim, następnie bardzo delikatnie łyżką zakładaj białko na. Żeby jaja wyszły miękkie, a żółtko płynne, gotuj je przez 3 minuty.

Na talerz wyłóż sznycle, skrop lekko sokiem z cytryny. Podawaj z pieczarkami i jajem.
Życzę smacznego!!




poniedziałek, 3 października 2011

rada dla amatorów suchych kiełbas!!

Ja zdecydowanie do nich należę. Uwielbiam suche, twarde, aromatyczne kabanosy,  myśliwską, polską surową długo-dojrzewającą... mogłabym tak wymieniać bez końca! Niestety czasem zdarza się tak, że kiełbasa jest miękka i trzeba chwilę poczekać. W związku z tym, że to jest dla mnie ‘chleb powszedni’, moja kochana Babcia przyszła z pomocą. Uszyła niewielki worek z naturalnego materiału, lekko ażurowego, ukręciła 2 sznurki – jeden do zawieszenia worka, drugi do zawieszenia w nim kiełbas i kabanosów. Mój worek ma wymiary: długość boku 31cm, długość podstawy 21cm, ale w zależności od potrzeb konsumenta, może być większy. Jego ogromną zaletą jest to, że przepuszcza powietrze, co pozwala kiełbasom porządnie zeschnąć, bez obawy, że pojawi się nalot albo pleśń. Poza tym, co równie ważne, dosłownie żadna mucha nie siada – nie ma jak!
U mnie worek wisi w kuchni na karniszu przy uchylonym oknie, więc zapach wychodzi na zewnątrz, zamiast rozchodzić się po pokoju.

Polecam – prosta rzecz, a bardzo cieszy!!







kurczak w sosie z granatów

Ostatnio Dominik kupił na targu bardzo dużo granatów. Przez dłuższy czas zastanawiałam się, co z nimi zrobić, gdyż, przyznam, że nie miałam z nim zbyt często styczności. Posiłkowałam się wszelkimi źródłami, począwszy od tego, jak granat rozkroić, żeby móc stosunkowo szybko wyjąć z niego wszystkie ziarenka i nie spędzić nad tym pół dnia.

Postawiłam na sos do mięsa, jako że obydwoje od czasu do czasu lubimy coś mięsnego zjeść.
Za mięso zabieram się zawsze 2 dni wcześniej, żeby miało czas poleżeć w marynacie. Polecam wam taki system – wtedy macie pewność, że mięso, które potem serwujecie gościom czy rodzinie, jest kruche i nawet bez sosu ma smak i aromat rozmaitych ziół, czosnku, imbiru  itd.




Przygotowanie mięsa i marynaty
Należy najpierw dokładnie umyć mięso, oczyścić je z tłuszczów i ścięgien i roztłuc tłuczkiem na filety grubości ok. 1.2cm. Marynata jest już rzeczą indywidualną, zioła i składniki możecie komponować dowolnie!

Moją bazą marynaty są następujące składniki:
sól
pieprz lub pieprz cytrynowy
2-3 ząbków czosnku lub mała cebulka pokrojona w ćwiartki
rozmaryn
kilka kropel cytryny
łyżka maggi

Składniki do przygotowania mięsa, 2 porcje:
1 duża pierś z kury lub 2 mniejsze
1 jajko (roztrzepane)
1/4 szklanki mąki pszennej
łyżka masła i trochę oliwy do smażenia

Składniki na sos z granatów:
1/3 szklanki czerwonego wytrawnego wina
1/2 szklanki soku wyciśniętego z ziarenek granatów (do tego najlepiej przeciąć granat w poprzek i wycisnąć jak cytrynę)
1/3 szklanki wywaru z kury
mała drobno posiekana cebulka
200g jogurtu naturalnego 3,5%
2 łyżki miodu lipowego
łyżka cytryny
pieprz cytrynowy
ziarenka wyłuskane z połówki granatu

Zacznijmy od sosu. Najpierw wyjmijcie jogurt z lodówki. Będziemy go potem dodawać do ciepłego sosu, więc lepiej, żeby nie był taki chłodny. Do rondelka wlejcie wino i dodajcie posiekaną cebulkę. Duście to na wolnym ogniu do momentu, aż płyn zredukuje się o połowę. Następnie dodajcie sok z granatu i bulion i pozostawcie sos na ok. 20-30 minut, aż zgęstnieje. Odstawcie garnek na zimny palnik i powoli dodajcie jogurt. Trzeba być przy tym ostrożnym, żeby jogurt nie rozdzielił się od sosu i nie zmienił w milion małych białych oczek. Do tego najlepiej przyszykujcie sobie drewnianą mątewkę i wraz z wlewaniem jogurtu, dokładnie mieszajcie całą zawartość garnka. Następnie dodajcie sok z cytryny, miód, doprawcie pieprzem. Dodajcie ziarenka granatu i z powrotem połóżcie garnek na rozgrzanym palniku, żeby był ciepły, jak zrobicie mięso.

Przygotujcie sobie 2 talerze: w jednym rozkłóćcie widelcem jajko, na drugi wysypcie mąkę. Do tego rozgrzejcie patelnię z masłem i oliwą. Wyjmijcie filety kurczaka z marynaty i po kolei obtoczcie je z dwóch stron w jajku, następnie w mące. Teraz wystarczy już tylko obsmażyć filety przez 3-4 minuty z każdej strony na złocisty kolor. Podawajcie je z sosem z granatów. Do tego polecam również gotowaną fasolkę albo brokuł.

Sos ma smak intensywny i oryginalny, przy tym wygląda fantastycznie. Podejrzewam, że spełni oczekiwania każdego smakosza.


Smacznego!






Punktem wyjścia do przygotowania sosu był przepis na kurczaka w orzechach z sosem z granatu, który znalazłam na stronie www.kwestiasmaku.com.