Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnie świata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnie świata. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 lipca 2012

czosnkowe ziemniaki z pieca




Od jakiegoś czasu przyszło mi mieszkać w kraju piwa i ziemniaka – w Niemczech. Muszę przyznać, że ziemniaki jako takie nie należą do moich ulubionych warzyw i rzadko się nimi zajadam. Tutaj praktycznie na każdym kroku znajduje się budka z frytkami i kiełbaskami. Co ciekawe frytki najczęściej je się z majonezem i cebulką. Oczywiście nie jest to jedyny przysmak Niemców i trzeba uczciwie przyznać, że kuchnia nadreńska ma w sobie bardzo wiele z francuskiej i hiszpańskiej i właściwie mało przypomina te wszystkie gigantyczne kotlety wieprzowe, górę kartofli, błyszczące od tłuszczu kiełbasy i strumienie piwa. Wręcz przeciwnie! Niemcy z nadreńskich landów jedzą bardzo dużo ryb, białego mięsa, owoców i warzyw. To wszystko popijają jasnym lokalnym piwem lub reńskim winem. Taka lekka, prawie śródziemnomorska kuchnia idealnie pasuje też do klimatu, który bardziej przypomina właśnie Francję, niż Polskę.

Wracając do ziemniaka... gotowane nie, puree tylko czasami, ale pieczone, smażone i chrupiące to już zupełnie inna historia. Ziemniaki pieczone w piekarniku są kapitalnym dodatkiem do letniego i w ogóle każdego obiadu przeznaczonego na większą ilość biesiadników, bo wystarczy chwila przygotowania, a potem wszystko robi się w piekarniku samo i można się skupić na innych smakach.


składniki na 4 osoby:
4-5 dużych ziemniaków
ok. 4 łyżek oliwy do smażenia
2 łyżki masła
2-3 ząbków czosnku
świeży rozmaryn
świeży tymianek
sól i pieprz


Ziemniaki w łupinach dokładnie umyj i włóż do lekko osolonej gotującej się wody na 10 minut. Potem wylej gorącą wodę i zalej zimną. Wyłóż żeby ociekły i poczekaj do ostygnięcia. Pokrój ziemniaki w grube części – ósemki. Rozpuść oliwę i masło na patelni (lub w innym naczyniu, które potem będziesz mogła włożyć do piekarnika) i na rozgrzany tłuszcz wrzuć posiekany czosnek. Do czekaj do momentu, aż stanie się złoty, zdejmij z ognia i dodaj pokrojone ziemniaki i posiekane rozmaryn i tymianek, sól i pieprz. Wymieszaj i całość wstaw go piekarnika rozgrzanego do ok. 170° na mniej więcej 15-20 minut, aż będą gotowe. I tyle!!

Wyjmij tuz przed jedzeniem i podawaj razem z sałatą, grillowanymi warzywami i mięsem.

Smacznego.






czwartek, 1 marca 2012

importowane smaki z wakacji... tortelli z gruszką i gorgonzolą




Dobrych kilka lat temu, cztery może pięć, byłam na wakacjach w Hiszpanii. Jednego z wieczorów poszliśmy ze znajomymi do małej knajpki przy jakimś bocznym deptaku i przy winie i mnóstwie pysznych rzeczy rozmawialiśmy do późnych godzin. Przyznam, że nie pamiętam, co wtedy jadłam, za to pamiętam, co jadł jeden z kolegów. Pierożki z serem pleśniowym i gruszką. Możliwe, że były w jakimś sosie – może maślanym, ale dokładnie już tego nie pamiętam. Nigdy więcej w tracie pobytu tam nie poszliśmy, ale ten smak utkwił mi gdzieś głęboko w pamięci.

Nie raz zastanawiałam się, czy coś takiego powtórzyć, w końcu risotto z tymi składnikami jest przepyszne. Z drugiej strony jednak nigdy nie spotkałam się z takim nadzieniem pierożkowym w innej restauracji, więc pomysł jakoś zawsze się rozpływał. Pewnego dnia, nie tak dawno temu, zlokalizowałam w kuchni gruszkę i ser gorgonzola i pomyślałam, że chyba wybiła TA godzina! Poszperałam w różnych pomocach kucharskich i w opasłej książce ‘Kulinaria Italia’ znalazłam przepis na ciasto makaronowe. Farsz jakoś wyszedł sam z połączenia gruszki i sera i muszę przyznać, że jak zjadłam pierwszego pierożka, to mało nie pękłam z dumy i zachwytu. Obłędny smak! Słodkawy od gruszki, ostry od sera... niebo w gębie!! 



Składniki na ok. 55 tortelli:
300g mąki
3 jaja
duża szczypta soli
1 gruszka
ser gorgonzola (plaster gr. 4cm)
sól i pieprz
masło do polania

Ciasto makaronowe. Proporcja jest następująca: na 100g mąki pszennej - 1 jajo.
Mąkę wysyp na stolnicę i zrób mały dołek. Do dołka wbij 3 jaja, dodaj sól i zagnieć twarde ciasto wrabiając mąkę od brzegów. Całość wyrabiaj ok. 15 minut, następnie odstaw na godzinę do lodówki.

Są dwa sposoby zrobienia farszu. Pierwszy daje nam finalnie konsystencję papki. Żeby tak było trzeba utrzeć gruszkę na grubych oczkach tarki, odsączyć, po czym wymieszać z pokruszonym serem. Lekko posolić i popieprzyć (pamiętaj, że ser jest już ostry), wymieszać i odstawić dosłownie na kilka minut. Po ugotowaniu taki farsz właściwie oblepia pierożka od wewnątrz i ma konsystencję rozpuszczonego sera, więc nagryzając ciasto, nie napotykamy żadnego ciała stałego. Drugi sposób, to pokroić gruszkę i ser na małe kawałki, tylko połączyć  składniki i doprawić solą i pieprzem. To daje szansę, że po kilku minutach gotowania, natkniemy się na miękką gruszkę oblepioną serem. Jak już będziesz miała farsz gotowy, podziel ciasto na 2 części i rozwałkuj obtoczonym w mące wałkiem na cienkie ‘placki’  mniej więcej takiej samej wielkości. Przy wałkowaniu stale obracaj ciasto, żeby było równomiernie rozciągnięte. Na spodnim cieście ułóż w równych odstępach ok. 3cm farsz po czym nakryj całość drugim ‘plackiem’. Ciasto w przerwach między farszem podociskaj, żeby się skleiło i pokrój tak, aby wyszły kwadratowe tortelli. Gotuj w osolonej wrzącej wodzie ok. 3-4 minut, al dente. Podawaj polane roztopionym masłem.

Smak jest niesamowity, a danie bardzo efektowne. Wbrew pozorom wcale nie ma z tym tak dużo pracy :) 

 

piątek, 17 lutego 2012

kolumbijska sałatka Raisy z pomidorem, cebulą i avocado



Zrobiliśmy bardzo smaczny obiad. Tak jak zawsze, w stałym hiszpańsko-południowo-amerykańskim gronie. Dużo wina, dużo kolorowych i egzotycznych smakołyków, śmiech i dobra zabawa. A w tym gąszczu równie kolorowa i zachęcająca składnikami sałatka.
Tym razem przypadła mi jedynie rola pomocnika Raisy i mój udział sprowadzał się jedynie do obierania i krojenia, ale również do bacznego podpatrywania kolumbijskiej mistrzyni kuchni z burzą czarnych loków na głowie!!

Sałatka jest bardzo prosta do zrobienia i należy do stałej bazy obiadowo-kolacyjnej na ‘barranquillskich’ stołach. Do mięsa, ryby, ze świeżym chlebem i butelką wina. To, co najbardziej lubię w tej sałatce, to jej świeżość – jest pod każdym względem lekka i orzeźwiająca, o ile w ogóle można tak o sałatce powiedzieć.

Jeśli macie ochotę na odrobinę energetycznego kolumbijskiego hip-hopu, to Calle 13 będzie idealne – zespół zaangażowany w lokalne wydarzenia na scenie politycznej, ale świetne. Tym razem ‘Pal Norte’ http://www.youtube.com/watch?v=eDVOjfDOpgg&feature=related
 
Składniki:
4 dojrzałe avocado
5-6 niewielkich pomidorów
3 niewielkie słodkie cebule
sok z 1 limonki
oliwa z oliwek
sól i pieprz

Wszystkie składniki umyj, obierz i pokrój: pomidory na ćwiartki i jeszcze każdą w połowie, avocado i cebulę na stosunkowo niewielką kostkę czy kawałki. Polej oliwą, sokiem z limonki i dopraw solą i pieprzem. Dokładnie wymieszaj... i już :)







Przepis bierze udział w akcji 'Tydzień avocado'

 

środa, 25 stycznia 2012

czym kończą się weekendowe eksperymenty z lodówkowych resztek, czyli... tagliatelle ze szpinakiem w sosie śmietankowo-paprykowym


Padło w domu pytanie, co jemy na obiad. Nikt nie miał pomysłu i chyba też ochoty, więc jak  zwykle padło na mnie :) Lubię takie niezobowiązujące obiady w leniwe niedzielne popołudnie. Co lubię w nich najbardziej? O ile nie są zaplanowane, wychodzą zawsze spontanicznie, co w praktyce oznacza – z resztek, których jakimś cudem nikt z lodówki przez ostatnie dni nie wyjął. Tak powstają nowe smaki, kultowe rodzinne potrawy, albo... najgorsze eksperymenty, które potem karnie lądują w misce domowego pupila.Żeby było jasne, ta pasta nie trafiła do miski Zenka, więcej – znikała z talerzy w oka mgnieniu! 






Składniki na 4 osoby:
Tagliatelle (ok. 2 gniazd na osobę)
Opakowanie szpinaku w liściach
1 laska kabanosa wieprzowego
duży kubek śmietany 18%
sól i pieprz cytrynowy
2 ząbki czosnku
gałka muszkatołowa, papryka słodka i ostra w proszku, bazylia, oregano
sok z cytryny
parmezan do starcia
3 łyżki migdałów w płatkach

Makaron ugotuj al dente. Na patelni rozgrzej oliwę i wsyp poszatkowany czosnek i pokrojony w plasterki 5mm kabanos. Jak składniki się lekko zrumienią, dodaj szpinak. Poczekaj chwilę, aż się rozgrzeje i dodaj śmietanę. Dokładnie wymieszaj. Ja w tym momencie dodaje już ugotowany makaron. Moim zdaniem łatwiej wtedy doprawić potrawę, ale to pozostawiam już do decyzji. Teraz zaczyna się najfajniejsza część – smakowanie. Dodaj sok z cytryny (ok. łyżeczki), zetrzyj gałkę (bardzo dobrze smakuje ze szpinakiem), dodaj słodką i trochę ostrej papryki, sól i pieprz. Posyp ziołami, najlepiej świeżymi! Na koniec dodaj trochę startego parmezanu i wmieszaj w całość, resztą każdy posypie na talerzu. Jak już pasta będzie gotowa, w małym garnku albo na patelnię wysyp migdały i co jakiś czas mieszając, zostaw na ok. 3-4 minuty, aż się uprażą. Posyp potem każdemu na jego porcję.

Smacznego eksperymentowania!


wtorek, 17 stycznia 2012

Sachertorte – czekoladowa tradycja warta grzechu!


Jest to absolutnie ulubiony tort mojej siostry. Pojawia się u nas na stole w każde jej urodziny, imieniny i obowiązkowo na  święta. Tym przepisem zachwycają się wszyscy – od domowników, co jest akurat oczywiste :), po rozmaitych gości, którzy często zasiadają z nami do stołu. Aż wstyd się przyznać skąd jest ten przepis... znalazłam go dobre 10 lat temu w jakiejś cienkiej gazetce typu ‘Życie na gorąco’, na jednej stronie poświęconej kuchni. Przepisałam go wtedy jeszcze swoim dość dziecięcym charakterem pisma do małego kajeciku z Pocahontas na okładce i postanowiłam upiec. Pamiętam do dziś, że miała to być niespodzianka dla domowników, ale od samego początku miałam spore problemy. Skończyło się na telefonie do Babci, utrzymanym oczywiście w ścisłej tajemnicy, z pytaniem „Babciu, co to znaczy rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej?”. Jak widzicie, problemy dotyczyły absolutnych podstaw i bez Babci ten wiedeński przysmak nie wpisałby się na stałe go naszego jadłospisu, ale po bojowej naradzie wszystko skończyło się sukcesem! 



 


Tort Sachera ma swoją ogromną tradycję sięgającą historii dworu księcia Metternicha z początków XIX wieku. W 1832 roku pod nieobecność szefa kuchni, młodszy kucharz na dworze Franz Sacher dostał za zadanie stworzyć nowy, wspaniały deser dla księcia i jego wymagających gości. Opracował wówczas przepis na tort czekoladowy, przekładany morelową konfiturą i polany czekoladową polewą. Przepis ten po dziś dzień określany jest mianem ‘króla deserów’. Obecnie ten oryginalny utrzymywany jest w wielkiej tajemnicy przez cukierników Holetu Sacher, założonego przez syna Franza. Jedynie na podstawie informacji o rocznym zużyciu składników, które można znaleźć na stronie internetowej hotelu, śmiałkowie próbują coś oszacować, chociaż wątpię, żeby z dużym powodzeniem :)

Poniżej składniki. Zapewne nie są w 100% zgodne z tymi tradycyjnymi, ale przepis wypróbowany i ulubiony, to chyba najważniejsze!

Składniki na ciasto:
15 dkg gorzkiej czekolady (min. 70% kakao)
10 dkg miękkiego masła
10 dkg cukru pudru
miąższ z 1 laski wanilii
6 jaj
10 dkg cukru
10 – 12 dkg mąki pszennej tortowej

Składniki na nadzienie i polewę:
30 dkg konfitury z moreli
20 dkg cukru
1/10 L wody
20 dkg gorzkiej czekolady

Ciasto.
Czekoladę podziel na kostki i rozpuść w kąpieli wodnej do uzyskania gładkiej masy. Piekarnik nagrzej na 170°C. Do miski włóż masło, przesiany cukier puder i posiekaną wanilię. Składniki ubij na pianę. Można to zrobić mikserem z odpowiednimi końcówkami. Dodawaj powoli żółtka i rozpuszczoną letnią czekoladę. Następnie ubij białka na sztywno. Mąkę + 1/3 piany z białej dodaj do masy jajecznej i wymieszaj. Dodaj pozostałą pianę i jeszcze raz dokładnie wymieszaj do uzyskania gładkiego ciasta.
Ciasto piecz w wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy o średnicy 24cm. Ja smaruję jeszcze boki tortownicy masłem, żeby nic się już potem nie kleiło. Przelej ciasto do tortownicy i wyrównaj jego powierzchnię. Przez pierwsze 15 minut piecz ciasto przy lekko uchylonym piekarniku, po czym zamknij je i piecz kolejne 30-40 minut.
Wyjmij ciasto z formy, usuń papier i pozostaw do wystygnięcia na ok. 20 minut. Następnie odwróć ciasto i zaczekaj aż całkowicie wytraci ciepło. Przekrój tort na 2 placki jednakowej grubości.
Konfiturę podgrzej mieszając w rondelku. Jeśli nie lubisz kawałków moreli w cieście, przetrzyj ciepłą konfiturę przez drobne sito. Połowę konfitury rozsmaruj na jednym kawałku ciasta i lekko dociśnij. Przykryj go kolejnym kawałkiem i pozostałą konfiturę rozsmaruj na wierzchu.

Polewa.
Wodę wlej do małego garnka. Dodaj cukier i doprowadź do wrzenia. Gotuj miksturę na niewielkim ogniu przez ok. 4 minuty i odstaw na bok. Czekoladę podziel na kostki i rozpuść w kąpieli wodnej. Dodawaj porcjami do ciepłego syropu, aż powstanie gęsta gładka masa. Polewą ozdób wierch tortu – rozsmaruj od środka ku brzegom. Wyrównaj powierzchnię, posmaruj brzegi i przełóż tort na paterę.

Najlepiej odstaw tort na noc w chłodne miejsce. Zgodnie z tradycją Tort Sachera należy podawać z ubitą na półsztywno śmietanką, jak przystało na książęcym dworze :)

Smacznego!!





carpaccio z łososia, czyli włoski akcent na karnawałowym stole

Na samą myśl o tym cudownym daniu leci mi ślinka. Chyba nie obejdzie się bez podjadania w trakcie opisywania tej przystawki... rzecz bardzo prosta, a niesamowicie wykwintna! Podkreślam to bardzo mocno, bo nie dość, że prosta i wykwintna, to do tego jeszcze bardzo bardzo smaczna :)

Sama nie pamiętam, jak trafiło to naszej kuchni. Na pewno nie z przepisu, więc może podpatrzone w jakiejś restauracji. Nie wiem:/ Ale jeśli robicie jakąś imprezę ze znajomymi, zimny bufet czy nawet zasiadaną do stołu kolację, to cudo spełni swoją rolę!!




Tradycyjnie przygotowuje się włoskie carpaccio z surowego mięsa skropionego oliwą i cytryną. Danie podane zostało po raz pierwszy w Wenecji w 1950 roku jakiejś ważnej personie, a nazwę zawdzięcza renesansowemu malarzowi Vittore Carpaccione, którego obrazy przypominały kucharzowi kompozycję na talerzu.
Ja proponuję kawałek wędzonego łososia, ponieważ jego smak bardzo podnosi tę potrawę, a w połączeniu z cebulką i serem, idealny.

Składniki:
1 opakowanie łososia wędzonego w kawałku
1 duża cebula cukrowa
ser bursztyn lub parmezan
trochę oliwy
cytryna do podania
(opcjonalnie koperek)

Przygotowanie carpaccio jest bardzo proste, ale bez jednej rzeczy się nie obejdziecie – dobrze naostrzony nóż!!

Z łososia odetnij skórę. Pokrój go na bardzo cienkie plasterki – prawie przezroczyste! Najlepiej krój pod kątem, wtedy kawałki będą większe. Rozkładaj je na talerzu, kawałek przy kawałku, na którym planujesz zaserwować przystawkę. Jak już cały łosoś zostanie pokrojony, skrop go na talerzu delikatnie oliwą i cytryną. Następnie obierz cebulę, przekrój na wzdłuż na pół i cieniutko pokrój na ‘piórka’. Rozrzuć równomiernie po talerzu z łososiem. I już ostatnia rzecz, czyli ser – również pokrój go na cieniutkie plasterki. Mogą się łamać i rwać, ważne, żeby były cienkie! Ser rozłóż na cebulce, tak, żeby przykryć całość. Możesz to teraz posypać poszatkowanym koperkiem, ale jest to wersja opcjonalna, dla amatorów tego smaku.

Podawaj ze świeżym chlebem, masłem i najlepiej lampką ulubionego wina. Życzę wspaniałej uczty!!






wtorek, 29 listopada 2011

wspomnienie wiosny - risotto na białym winie z gorszkiem, ogonkami mięsnymi i orzechami włoskimi

Ostatnie tchnienie wiosny u nas w kuchni miało miejsce w ten weekend. Ledwo dostrzegalne zielone groszki i orzechy o ciepło brązowej barwie przypominały, że jeszcze nie tak dawno temu na dworze było ciepło i przyjemnie. Od teraz gotujemy już zimowo – na gorąco, z mięsem i rozmaitymi zupami. Lekkie risotto okazało się być najlepszym pożegnaniem wiosny - smakowo, kolorystycznie i kalorycznie wpasowało się idealnie w ramy tego kulinarnego przedsięwzięcia.




Przepis, którym chciałam się podzielić zainspirowany został książką kucharską ‘Die Step-by-Step Küche – Blitzgerichte’ wydawnictwa Parragon. Może najpierw kilka słów o tej niemieckojęzycznej pozycji. Jest to jedna z lepszych książek kucharskich, na które trafiłam. To wydanie zawiera rozmaite przepisy, których wspólne cechy to: łatwość przygotowania, efektowność i oczywiście świetny smak. Jest wiele książek, w których są najrozmaitsze, wspaniałe potrawy, ale w sytuacji, kiedy nie dysponujemy całym dniem i poprzedzającym go czasem na przygotowanie składników, nie jesteśmy w stanie nic ugotować. Ta książka jest jak worek z prezentami dla ludzi, którzy cenią dobre, domowe jedzenie i chcą się nim dzielić, ale nie zawsze dysponują czasem. Z tej serii mam jeszcze książkę ‘Die Step-by-Step Küche – Backen’ czyli ciasta, ciasteczka, desery, słodkie przekąski itd., ale jest jeszcze dostępna kuchnia włoska i azjatycka. Co więcej, to co doceniam, to również przejrzystość opisu przygotowania potrawy i to co pojawia się w tytule, czyli krok po kroku wskazówki, jak co zrobić (wzbogacone o zdjęcia z etapów przygotowania). 

Skoro wracamy na chwilę do tego, co było, to podzielę się z wami swoim muzycznym wspomnieniem z okresu późnego dzieciństwa i dorastania. Uwielbiałam Tine Turner! Jej skrzeczący, charyzmatyczny głoś przypadł mi w wieku 15 lat do gustu tak bardzo, że miałam jej wszystkie kasety i stare  nagrania na taśmach video z duetów w Davidem Bowie. Poniższy link prowadzi do współczesnego nagrania piosenki ‘Proud Mary’ z udziałem Tiny Turner i Beyonce http://www.youtube.com/watch?v=FRex_6-vSRg&feature=related

Teraz już wróćmy do risotto. Uważam, że ryż jest niesamowicie wdzięcznym materiałem do pracy. Daje nam mnóstwo możliwości. Od dłuższego czasu gotuje ryż przesmażając go najpierw na olwie i maśle razem z cebulką czy czosnkiem i dopiero potem zalewam bulionem. To sprawia, że ryż jest sypki, można kontrolować jego twardość w trakcie gotowania, a każde ziarenko jest jakby gładsze. Nie wiem dlaczego, ryże z pojedynczych torebek są takie ‘kostropate’.

Przejdźmy do przepisu. Składniki:
350g ryżu arborio (albo zwykłego, jeśli akurat nie masz ryżu do risotto)
1 pierś kury
1 cebulka
puszka zielonego drobnego groszku
150ml białego wytrawnego wina
ok. 1.5L bulionu
40g obranych, rozdrobnionych orzechów włoskich
parmezan do starcia
masło i oliwa z oliwek do smażenia
starta skórka z połowy cytryny i sok
sól i pieprz

Na patelni rozgrzej masło i oliwę, wrzuć posiekaną cebulkę i lekko przysmaż. Dodaj ryż i na mniejszym ogniu mieszaj, aż się zeszkli. Dodaj wino i zostaw na ok. 5 minut. Następnie zalej bulionem tak, aby przykrywał ryż. Resztę dolewaj w trakcie gotowania, to da Tobie większą szansę na wypróbowanie ryżu i zdjęcie go z ognia w momencie, kiedy osiągnie odpowiadającą Tobie miękkość. Równolegle umyj i pokrój pierś kury na małe paski. Przesmaż i podduś na oliwie razem z solą, pieprzem i odrobiną bulionu. Do ugotowanego ryżu dodaj groszek i mięso. Dokładnie wymieszaj. Następnie dodaj orzechy i pokrop sokiem z cytryny. Na końcu dodaj skórkę z cytryny i jeszcze przez 5 minut pozostaw na ogniu, mieszając. Na talerzu posyp parmezanem. Na wiosenne wspomnienia i zimowe podboje:)




czerwona fasola... ponoć po meksykańsku




Od pewnego czasu regularnie spotykamy się na ‘jedzenie’ w grupie znajomych pochodzących z krajów Ameryki Południowej. Przy stole spotyka się Kolumbia, Meksyk, Brazylia, Hiszpania i Polska. Każdy wnosi coś do wspólnego posiłku. Razem robimy zakupy, co z zewnątrz może wyglądać chyba trochę chaotycznie i gotujemy w małej kuchni na czwartym piętrze u Carlosa. Ostatnio spotkaliśmy się we trójkę, w okrojonym gronie i urządziliśmy sobie spokojny, relaksujący wieczór z mnóstwem opowieści o życiu, o tym co się udało, co nie i co dalej z tym począć. Do tego naturalnie pasowało wino, dużo wina. Natomiast na stole lądowały najróżniejsze potrawy. Tortellini z szynką, sałata z roszponki i pomidorów, pieczona kura w sosie ziołowym i jabłka pieczone. Wśród tych pyszności było coś, co zapamiętałam i co bardzo mi zasmakowało, mianowicie czerwona fasola z boczkiem.

Do tego coś dla tych, których czasem dopada tęsknota Sting 'Fields of Gold' http://www.youtube.com/watch?v=PeKE2Z-9HVM

Jest to przystawka ponoć meksykańska, jak powiedzieli mi znajomi. Robiona na wiele sposobów – ostro, słodko, kwaśno. Nasza była gdzieś między słodkim, a ostrym w stronę ostrego. Oczywiście tym razem nie moczyliśmy fasoli przez całą noc, jak przystało, tylko kupiliśmy ją w puszce, ale smak zdecydowanie nawiązywał do ostrych, meksykańskich przekąsek! Powiem wam - dość że łatwa i szybka do zrobienia, to do tego idealna do podjadania przed właściwym posiłkiem, do szklanki wina i kawałka świeżego chleba. Smakuje na ciepło i na zimno. Świetna na imprezy, spotkania i kolacje. Można zostawić gości z tą przystawką na czas przygotowywania w kuchni głównego dania i nawet się nie zorientują, ile czasu minęło!

Nie potrzebujemy do tego zbyt wiele:
125g czerwonej fasoli
ok. 100g wędzonego boczku
łyżeczka ostrego miodu
kilka kropli cytryny
ewentualnie pieprz (dla odważnych)

Na rozgrzaną patelnię wrzuć pokrojony w drobną kostkę boczek. Jak wytopi się trochę tłuszczu, dodaj fasolę i potrzymaj jeszcze przez ok. 10-12 minut na mniejszym ogniu, żeby składniki się razem podusiły i wzajemnie przeszły swoim zapachem. Pod koniec dodaj miód i cytrynę i wymieszaj. Możesz po zaserwowaniu posypać pieprzem. I gotowe! Do tego pajda chleba z chrupiącą skórką i nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć smacznego!




środa, 16 listopada 2011

rzut oka na kuchnię południowo-amerykańską! Feijoada, farofa i molho de pimenta, czyli brazylijski gulasz z pomarańczą i piekielnie ostrym pieprzowym sosem!

Wielkimi krokami zbliżają się zimowe wieczory, minusowe temperatury i trzeszczący pod nogami śnieg. Z domu trzeba wyjść na tyle rozgrzanym, żeby nie utracić ciepła przynajmniej do najbliższego przystanku, a po powrocie od razu sięgnąć po herbatę z wkładką. Tak zapowiada się kilka najbliższych miesięcy, więc najwyższy czas żeby i w kuchni zrobiło się tłusto, gorąco i... mięsnie!

Tym razem propozycja ze stołów Ameryki Południowej. Sama nie podjęłabym się tego zadania, ale pod okiem Alcione, Brazylijki z krwi i kości, skomplikowana feijoada okazała się łatwa do zrobienia i wyszła rewelacyjnie! Muszę przyznać, że przez tę koleżankę regularnie poznaję nowe oblicza Brazylii, nie tylko kulinarne. Równie często jak wspólnie gotowane  obiady, wspominam koncert Elzy Soares – ekscentrycznej, malutkiej piosenkarki z burzą loków, głosem jak dzwon i chrypą rozsławioną przez takie utwory jak ‘Mas Que Nada’ czy ‘Meu Guri’. Więc już teraz włączcie te bardziej gorące rytmy, a na pewno feijoada pojawi się kiedyś na waszych stołach. Poniższy link to playlista różnych piosenek, więc spokojnie wystarczy na cały czas przygotowania gulaszu :) http://www.youtube.com/watch?v=aFg_gqx6WAc&feature=mr_meh&list=AVGxdCwVVULXetHGtVWJ_fE9ITywTjYY_S&lf=list_related&playnext=0

Na początek kilka słów o tym daniu. Powstało w kręgach niewolników kolonialnych, co za tym idzie, jest bardzo proste i pożywne. Tradycyjny skład to czarna fasola i rozmaite kawałki suszonego oraz wędzonego mięsa: ozory, ogony, wieprzowe uszy i nogi. Uważa się, że feijoada jest brazylijską wersją południowo-europejskich gulaszów. Najwięcej wspólnego ma oczywiście z kuchnią portugalską. Tego typu potrawy – proste i smaczne – szybko awansują z kręgów biedoty, na te eleganckie stoły i tak też było tym razem. Obecnie feijoada jest w Brazylii potrawą narodową. Podaje się ją zazwyczaj z wieloma dodatkami, co bardzo mnie zaskoczyło, bo w naszej kuchni ziemniaków i ryżu raczej się nie łączy. Na stół wjeżdżają:  gotowany ryż, pokrojone w kostkę ziemniaczki i kolejna brazylijska specjalność, czyli farofa (prażona i zasmażana mąka z manioku) z drobno siekanym, podsmażonym boczkiem. Do tego obowiązkowo plaster pomarańczy, sałatka warzywna i Molho de pimenta, czyli pikantny sos z pieprzu. Niech was te ilości nie odstraszą. Pracy przy tej potrawie jest na prawdę niewiele, a przyjemność z jedzenia, wyjadania przez następne dni – ogromna :)




Zanim przejdziemy do gotowania 3 informacje: do tej potrawy nie potrzeba ani odrobiny tłuszczu, więc smażenie odbywa się bez oliwy, oleju itp. Tak samo nie dodawaj soli – mięso ma jej wystarczająco dużo! Ostatnia, organizacyjna sprawa, na takie ilości jedzenia potrzeba co najmniej 2 duże patelnie i 2 duże garnki :)

Jak już napisałam – gulasz. Dużo mięsa, dużo fasoli i zupełnie nowy smak. Zaczynamy!

Składniki na feijoadę dla ok. 6-8 osób:
500g czarnej fasoli
400g kiełbasy wieprzowej
400g polędwicy wieprzowej
8-10 grubych plastrów bekonu
1 cebula
główka czosnku
pomarańcz
pieprz czarny do smaku (ewentualnie)

Składniki na farofę:
500g farofy
plaster bekonu

Składniki na molho de pimenta (pół szklanki sosu):
4 łyżeczki świeżego soku z limonki
cebulka
2 łyżeczki ostrej czerwonej papryczki marynowanej w occie
4 łyżeczki oliwy z oliwek

Składniki na sałatkę warzywną:
4 pomidory
2 duże ogórki
2 duże cebule
oliwa
sól i pieprz

Pozostałe dodatki:
sypki ryż
1kg ziemniaków

Feijoada.
Zacznij od fasoli. Namocz ją w wodzie na noc. Następnego dnia odsącz, zalej świeżą wodą i gotuj przez ok. 40 minut, aż stanie się miękka. Mięso umyj, osusz i pokrój w plastry ok. 1,5-2cm grubości. Posiekaj cebulę, nie zbyt drobno! Obierz i zmiażdż czosnek.

Polędwicę dokładnie wymieszaj z czosnkiem i odstaw na czas smażenia reszty składników. Na rozgrzaną patelnię wrzuć cebulę i doprowadź do zeszklenia. Następnie dodaj kiełbasę z bekonem i smaż na średnim ogniu regularnie mieszając. Jak mięso będzie gotowe, odstaw na bok. Tak samo postępuj z polędwicą.
Jak już mięsa będą gotowe, dodaj je do fasoli (razem z tłuszczem czy wodą, która zebrała się na patelni podczas smażenia) i przez jakiś czas gotuj razem, dokładnie mieszając. Voila -  gulasz jest już właściwie gotowy!




Farofa.
Pokrój bekon na drobną kostkę. Podsmaż na patelni bez tłuszczu. Dodaj farofę i smaż jeszcze przez ok. 10 minut na niewielkim ogniu, co jakiś czas mieszając.

Sałatka warzywna.
Pokrój wszystkie składniki w małą kostkę. Polej oliwą, dopraw solą i pieprzem.

Molho de pimenta.
Cebulę obierz i bardzo drobno posiekaj. Włóż wszystkie składniki oprócz oliwy do moździerza. Przez ok. 20 minut rozdrabniaj składniki, tak aby uzyskać jednolitą masę. Przez podaniem dodaj oliwę i dokładnie wymieszaj. Uwaga – bardzo ostre!

Pozostałe dodatki.
Ryż ugotuj na sypko. Ziemniaki obierz, ugotuj i pokrój w kostkę. Podawaj ciepłe! Pomarańcz dokładnie umyj i pokrój w plastry ok. 1cm grubości.
Teraz kiedy już wszystko jest gotowe pozostaje tylko zaserwować feijoadę w odpowiedni sposób. Na talerz nałóż wszystkie składniki: feijoadę, farofę, ryż i ziemniaki. Do tego 2 łyżki sałatki warzywnej i plaster pomarańczy i dla odważnych pikantny sos z pieprzu. Pomarańcz zjedz na samym końcu!! 

Bom apetite!

środa, 9 listopada 2011

czas na niemiecki klasyk, czyli kiełbasę!! Nürnberger Würstchen z ziemniaczkami i musztardą jabłkową

Czas najwyższy! Bo jak długo można zwlekać z opisaniem smaków, które otaczają mnie na co dzień! Muszę przyznać, że niemiecka kuchnia jest bardzo bogata i tajemnicza. Kojarzy się głównie z tym, co i u nas na talerzu często się pojawia, czyli mięsem i ziemniakami. Faktycznie – skojarzenia właściwe! Ziemniaki znajdziemy tu pod każdą postacią. Nawet ja, która za nimi nie przepadam, dałam się ponieść fali zachwytu i kupiłam jedną z licznych książek kucharskich w typie ‘Ziemniak na milion sposobów’. Obfituje w najróżniejsze warianty: na zimno, ciepło, słodko, kwaśno, nadziewane... wymieniać mogłabym jeszcze długo, ale kuchnia niemiecka oprócz tej przaśnej i swojskiej strony to również ryby, warzywa, rozmaite zupy – potrawy lekkie, w smaku i kaloriach przypominające raczej kuchnię basenu morza śródziemnego. I co wy na to?




Dziś jednak czas na klasyczne danie, które tutaj pojawia się praktycznie na każdym rogu obok kebabów, frytek i piwa, czyli kiełbaski. Muszę przyznać, że mieszkam w prawdziwym królestwie kiełbas – są najróżniejsze – długie, cienkie, grube na dwa palce, krótkie, białe, curry... wszystko, czego dusza zapragnie! Ja najbardziej lubię Nürnberger Würstchen. Są małe, krótkie i cienkie, a do tego mniej tłuste i takie zwarte. Wyglądem przypominają poznańskie frankfurterki, ale są mocniej doprawione, bardziej pieprzne. Klasycznie podawane są z sałatką ziemniaczaną lub inną formą kartofli i jakimś sosem. Na dziś proponuję z ziemniakami w plasterkach i musztardą jabłkową, która urzekła mnie swoim smakiem. Przez dodatek zwykłej musztardy pozostaje lekko ostra, ale słodkie jabłko, sok z cytryny i śmietankowy ser  robią z tego zwykłego dodatku majstersztyk! No to zaczynamy!




Do tego proponuję dwóch świetnych niemieckich piosenkarzy Udo Jürgens i Xavier Naidoo w spokojnej piosence „Ich glaube” http://www.youtube.com/watch?v=zV1l96axrew&feature=related

Składniki dla 2 osób:
8 kiełbasek nürnberger (lub innych cienkich)
5 ziemniaków
masło
oliwa

Musztarda jabłkowa:
2 łyżki zwykłej musztardy
150ml oleju roślinnego
50g cukru
2 łyżki śmietankowego sera topionego
pół pęczka koperku
sól i pieprz
sok z połówki cytryny
1 jabłko (słodkawe, soczyste, aromatyczne)

Zacznijmy od ziemniaków. Ziemniaki umyj, obierz i pokrój na stosunkowo cienkie plasterki ok. 5mm. Smaż na maśle na średnim ogniu przez ok. 20min. Możesz posypać słodką papryką.

Musztarda jabłkowa
Jabłko obierz, usuń gniazdo i pokrój na małą kostkę. Wsadź do miksera. Dodaj musztardę, olej, cukier i sok z cytryny i zmiksuj na jednolitą masę. Posiekaj koperek i dodaj z pozostałymi  składnikami. Całość jeszcze chwilę miksuj.

Kiełbaski ponacinaj i podsmaż na oliwie na rozgrzanej patelni. Cienkie kiełbaski mogą się szybko przypiec, więc przewracaj co ok. 2 min. na kolejną stronę.

Pozostaje tylko wyłożyć ziemniaczki i kiełbaski na talerz i dodać musztardy. Dla smakoszy oczywiście polecam tradycyjnie jasne piwo. Będzie pasowało!! 


ciąg dalszy szałwii tym razem w wydaniu włoskim... lekko paprykowe gnocchi burro salvia z kabanosem i bazylią

W mojej kuchni nastał czas szałwii! Wyszukuje coraz to nowe inspiracje i pomysły na jej użycie. Jak już kiedyś pisałam, najczęściej sięgam po proste i niewyszukane potrawy. Uważam, że nie zawsze trzeba gotować na miarę największych kucharzy tego świata, czasem wystarczy sięgnąć po coś z tej drugiej puli. Udało się. Szybko znalazłam to, o co mi chodziło. Burro salvia!

Tu przerwa. Dla dodania apetytu i większej przyjemności gotowania proponuję wypełnić kuchnię włoskimi rytmami „Attinde” Calic z jednej ze składanek Putumayo http://www.youtube.com/watch?v=lE5NYgTomI4

W jednym ze starych numerów Wysokich Obcasów jest cały kulinarny fragment Agnieszki Kręglickiej poświęcony właśnie szałwii. Czyta się bardzo przyjemnie i nie sposób się z Nią nie zgodzić, że lekko słodkawe masło szałwiowe dorównuje, a nawet przewyższa walorami smakowymi i aromatem niektóre wykwintne sosy!





Na dzisiejszą ucztę wybrałam gnocchi. Delikatne, lekkie kluski ziemniaczane są idealnym kompanem mocnego, aromatycznego masła. Łatwe do zrobienia, sycące przypadną do gustu każdemu amatorowi włoskiej kuchni. A jeśli ktoś lubi następnego dnia dojadać resztki, to odsmażone, chrupiące również smakują kapitalnie!

Gnocchi:
500 g ziemniaków
100g mąki (plus do wysypania stolnicy)
1 żółtko
łyżka świeżo tartego parmezanu
gałka muszkatołowa
ostra papryka w proszku
sól

Burro salvia:
100 g masła
20 listków szałwii

kabanos wieprzowy
świeża bazylia

Ziemniaki ugotuj w mundurkach. Odczekaj chwilę, żeby nie parzyły w ręce i obierz. Następnie ugnieć lub przepuść przez maszynkę do mięsa lub praskę. Masa powinna być sucha i sypka. Wysyp trochę mąki na stolnicę i zagnieć ciasto z żółtkiem, mąką i wszystkimi przyprawami. Ciasto powinno być elastyczne. Proponuję spróbować ciasta przed krojeniem, jest tam tylko odrobina mąki, a ugotowane ziemniaki spokojnie można zjeść, a zawsze lepiej zawczasu dodać trochę więcej soli czy gałki. Uformuj wałek grubości ok. 1.5cm. posyp go mąką. Pokrój na małe kluseczki i na każdej w nich lekko odciśnij widelcem rowki. Gotuj w osolonym wrzątku. Ja lubię gnocchi lekko twarde, więc nie czekam aż wypłynął na powierzchnię, tylko wyjmuję je dosłownie po kilku sekundach. Radzę, żebyś po prostu próbowała i doszła do tego momentu, kiedy będą Tobie najbardziej smakowały!

Burro salvia jest BARDZO proste do zrobienia. Połowę masła rozgrzej na patelni, wrzuć umyte listki i smaż na małym ogniu, aż staną się kruche i szkliste. Potem dodaj resztę masła i wszystko zamieszaj.

W między czasie pokrój kabanosa wieprzowego na plasterki grubości ok. 5mm i lekko podsmaż. Do tego nie potrzeba tłuszczu, bo kiełbaska sama w sobie jest dość tłusta. Co jakiś czas zamieszaj.

Gorącym masłem polej gniocchi, posyp plasterkami kabanosa i świeżą bazylią. Obiecuje, że zapach w domu będzie tak wspaniały, że zanim się obejrzysz, domownicy już będą siedzieć przy stole. Buon appetito!!

 

środa, 26 października 2011

dzika ryba na szwajcarskiej ziemniaczanej poduszce, czyli łosoś na rösti z zieloną sałatą

Była mała przerwa, ale już jestem z powrotem i chcę się z wami podzielić wczorajszym obiadem przygotowanym na przyjazd mamy. Chciałam zrobić coś lekkiego, ale na tyle pożywnego, żebyśmy wytrzymały do wieczora. I udało się: łosoś, ziemniaczki i sałata. Wszystko brzmi normalnie, ale połączenie 2 europejskich tradycji kulinarnych zdecydowanie zaostrza apetyt i dodaje nowych wrażeń smakowych.

Do tego kolejny smak w tle, kubański – do lekkiej ryby i liści sałaty akurat! Buena Vista Social Club „ De Camino a La Vereda” http://www.youtube.com/watch?v=z2yAPq-91lw




Zacznijmy od rösti. Ten sposób przyrządzania ziemniaków pochodzi ze Szwajcarii. Jest to placek z grubo tartych surowych lub lekko podgotowanych ziemniaków, z dodatkiem cebuli, soli i pieprzu. Bardzo często w szwajcarskim jadłospisie funkcjonuje jako jedno danie z topionym serem, kiełbaską lub jajkiem na wierzchu. Naturalnie rösti może być częścią dania głównego. Domyślam się, że fanów ziemniaków nie muszę długo namawiać na to danie, ale polecam je również tym, którzy za ziemniakami nie przepadają. Ja sama należę do tej drugiej  grupy, ale rösti to na prawdę co innego – są miękkie w środku, a chrupiące na zewnątrz. Lekko podpieczone, delikatne, trochę pieprzne. Idealne! 

Ilości na 2 porcje:
Rösti:
4 ziemniaki
1 cebula
świeżo mielony pieprz
sól
olej

Łosoś:
250g dzikiego łososia
łyżka miodu lipowego
pieprz cytrynowy
sól
pół cytryny
 
główka sałaty
łyżka soku z cytryny
6 listków świeżej bazylii
2 łyżki oliwy
sól & pieprz 

Ziemniaki należy obrać, umyć i zetrzeć grubo na tarce. Ja robię to zawsze z surowych ziemniaków i ten sposób polecam również wam. W moim odczuciu lekkie podgotowanie ziemniaków odbiera taką chrupkość potrawy. Cebulę trzeba również zetrzeć na tarce. Wymieszać i pozostawić na sitku do odsączenia na ok. 15 minut. Można w między czasie lekko ‘podusić’ ziemniaki łyżką, żeby woda szybciej z nich wypłynęła. Przełożyć do miski i wymieszać z solą i świeżo zmielonym pieprzem. Ja lubię je w wersji lekko pieprznej, ale zachęcam do spróbowania jeszcze surowych ziemniaków, żeby nie trzeba było na talerzu dosalać, albo każdy gryz popijać wodą. Na patelnię wlać olej i poczekać aż się dobrze rozgrzeje. Łyżką do zupy nabieramy rösti i formujemy placki grubości ok. 1cm. Na dużej patelni zmieszczą się 4 krążki. Podpiekamy z jednej i drugiej strony ok. 3minut, skręcamy ogień pod patelnią, przykrywamy pokrywą i zostawiamy na ok. 7-8 minut.

Łososia myjemy pod letnią wodą, osuszamy ręcznikiem papierowym i z każdej strony solimy, pieprzymy i lekko kropimy cytryną. Na dobrze rozgrzaną patelnię z oliwą kładziemy łososia i smażymy z dwóch stron po 2-3 minuty. Potem na małym ogniu pod przykryciem trzymamy kolejne 8-10 minut. Pamiętajcie, że mięso z dzikiego łososia jest trochę twardsze! Następnie zdejmujemy pokrywkę, smarujemy miodem wierzchnią stronę łososia, po minucie odwracamy go i powtarzamy czynność. W tym czasie można trochę zwiększyć ogień, żeby ta miodowa powłoka miała szansę się podpiec.

Liście sałaty myjemy, suszymy i rwiemy na mniejsze kawałki. W misce mieszamy z oliwą, sokiem z cytryny i pozostałymi ziołami.

Wykładamy na talerz rösti, na to kładziemy łososia i dekorujemy sałatą. Zapraszam do stołu!



niedziela, 9 października 2011

dla wygłodniałych każda minuta się liczy, czyli... spaghetti 3 formaggi z sosem z mandarynki i nasion granatu

Wróciłam dziś do domu strasznie głodna. Nie miałam nic przygotowanego na ‘czarną godzinę’, więc w ekspresowym tempie przeszukałam wszystkie kuchenne szafki, lodówkę i  misę z owocami. W takich momentach, kiedy czuje, jak wiatr hula mi w brzuchu, najczęściej sięgam po makaron. Tym razem nie było inaczej:)

Makarony zawsze kojarzą mi się z dobrym, wesołym czasem. Kolacją z przyjaciółmi, winem stołowym i mnóstwem śmiechu. Z zaplanowanego na taką biesiadę makaronu na ogół wychodzi coś zgoła innego. W atmosferze rozprężenia nie trzymamy się już tak kurczowo przepisu, goście na ogół stoją w kuchni i podjadają. Każdy doda coś od siebie, zaproponuje jakąś przyprawę, doleje trochę białego wina do sosu... i tak rodzą się nowe smaki.

Dzisiaj było podobnie. Makaron, który powstał w mojej kuchni, skomponowany został z pojedynczych składników, które ostały się w lodówce na dzień przed tygodniowym wyjazdem. Niech was to bynajmniej nie zniechęci, bo wyszło coś znakomitego! Lekko słone od sera, kwaskowe od mandarynki... idealne, na stałe włączone do jadłospisu:)




Można by się pokusić o porównanie do kawałka płaskiego ciasta, który kiedyś biedni Włosi pokrywali tym, co akurat było pod ręką: pomidorami, warzywami, serem, czasem jakąś kiełbaską... mowa oczywiście o Pizzy! Czasem prostota to klucz do sukcesu.

Zanim składniki... coś 'po włosku' Pink Martini 'No hay problema'. Tylko raz miałam okazję być na ich koncercie i były to niezapomniane muzyczne wrażenia. Gotowanie pójdzie wam znacznie szybciej, a może nawet uda mi się was zarazić tymi rytmami! http://www.youtube.com/watch?v=2yPkR23NK8E

Składniki dla 2 głodnych osób:
200g spaghetti
100g dojrzałego miękkiego sera gorgonzola
50g startego sera gouda stara
100g sera topionego śmietankowego
sok z 2 mandarynek (można dodać też trochę miąższu)
1 niecały granat
2 ząbki czosnku
łyżka masła
łyżka oliwy extra virgin
szczypta soli

Ugotuj spaghetti al dente. W międzyczasie posiekaj czosnek, pokrój sery na mniejsze kawałki, żeby łatwiej się rozpuściły, wyciśnij sok z mandarynek i przygotuj nasiona granatu. Rozgrzej masło i oliwę na patelni. Wrzuć posiekany czosnek i mieszaj przez ok. minutę. Następnie dodaj makaron, wymieszaj i na niewielkim dodawaj po kolei sery. Wymieszaj tak, żeby makaron był nimi oblepiony. Następnie wlej sok z mandarynek i dodaj nasiona granatu. Dokładnie wymieszaj i serwuj. Do tego polecam białe wino. Smacznego!!

Uwaga z dosalaniem, ser gorgonzola jest już sam w sobie słony!