Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sosy i dipy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sosy i dipy. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 maja 2012

sznycel z indyka z pomidorowo - paprykową salsą




Absolutny HIT ostatniego weekendu, który na stałe zagościł w domowej książce kucharskiej. Szybki. Łatwy. Mega smaczny. Powiew wakacyjnego grillowania. 

Było tak... plan na salsę zakrojony był już od kilku dni. Ten pomysł i smak wpadł mi to do głowy właściwie z jednego tylko powodu, prozaicznego:) Ostatnio jedna ze znajomych publikuje mnóstwo zdjęć swojego nowego ogrodu. Muszę przyznać, że jest przepiękny – drewniany stół, kwiaty w dzbanach, soczysta zielona trawa, lampiony i gdzieś w kadrze talerz ze smakołykami. Za każdym razem kiedy wpada mi w oko nowe zdjęcie, mam ochotę wynieść mój kuchenny stół do parku i urządzić pod drzewem kolację. Tym razem wszystko wydarzyło się w murach naszego mieszkanka, ale wystarczyła chwila pracy i już po kwadransie stoliczek w kuchni nakrył się praktycznie sam.

Składniki na 2 osoby:
2 sznycle z indyka
5 małych słodkich papryczek
2 pomidory owalne
2 ząbki czosnku
oliwa
sok z cytryny
suszony rozmaryn
sól i pieprz cytrynowy

Pomidory i paprykę dokładnie umyj. Paprykę obierz, wykrój wszystkie wewnętrzne błonki i pokrój na drobną kosteczkę. Pomidory i czosnek również drobno poszatkuj. Na rozgrzaną oliwę wrzuć paprykę i czosnek. Cały czas mieszaj, aż papryka trochę zmięknie. Następnie dodaj pomidory i dopraw sokiem z cytryny, ziołami, solą i pieprzem. Pozostaw na mniejszym ogniu przez minutę i odstaw. Sznycle umyj, osól i opieprz. Smaż na rozgrzanym tłuszczu każdą ze stron ok. 3-4 minut.

Salsa jest świetnym dodatkiem do każdego rodzaju grilowanego mięsa. W nadchodzących miesiącach na pewno będzie częstym gościem na moim stole, może na waszych również? Zachęcam do podjęcia próby!







Przepis bierze udział w akcji ‘Sosy, sałatki i inne grill dodatki’.

środa, 16 listopada 2011

rzut oka na kuchnię południowo-amerykańską! Feijoada, farofa i molho de pimenta, czyli brazylijski gulasz z pomarańczą i piekielnie ostrym pieprzowym sosem!

Wielkimi krokami zbliżają się zimowe wieczory, minusowe temperatury i trzeszczący pod nogami śnieg. Z domu trzeba wyjść na tyle rozgrzanym, żeby nie utracić ciepła przynajmniej do najbliższego przystanku, a po powrocie od razu sięgnąć po herbatę z wkładką. Tak zapowiada się kilka najbliższych miesięcy, więc najwyższy czas żeby i w kuchni zrobiło się tłusto, gorąco i... mięsnie!

Tym razem propozycja ze stołów Ameryki Południowej. Sama nie podjęłabym się tego zadania, ale pod okiem Alcione, Brazylijki z krwi i kości, skomplikowana feijoada okazała się łatwa do zrobienia i wyszła rewelacyjnie! Muszę przyznać, że przez tę koleżankę regularnie poznaję nowe oblicza Brazylii, nie tylko kulinarne. Równie często jak wspólnie gotowane  obiady, wspominam koncert Elzy Soares – ekscentrycznej, malutkiej piosenkarki z burzą loków, głosem jak dzwon i chrypą rozsławioną przez takie utwory jak ‘Mas Que Nada’ czy ‘Meu Guri’. Więc już teraz włączcie te bardziej gorące rytmy, a na pewno feijoada pojawi się kiedyś na waszych stołach. Poniższy link to playlista różnych piosenek, więc spokojnie wystarczy na cały czas przygotowania gulaszu :) http://www.youtube.com/watch?v=aFg_gqx6WAc&feature=mr_meh&list=AVGxdCwVVULXetHGtVWJ_fE9ITywTjYY_S&lf=list_related&playnext=0

Na początek kilka słów o tym daniu. Powstało w kręgach niewolników kolonialnych, co za tym idzie, jest bardzo proste i pożywne. Tradycyjny skład to czarna fasola i rozmaite kawałki suszonego oraz wędzonego mięsa: ozory, ogony, wieprzowe uszy i nogi. Uważa się, że feijoada jest brazylijską wersją południowo-europejskich gulaszów. Najwięcej wspólnego ma oczywiście z kuchnią portugalską. Tego typu potrawy – proste i smaczne – szybko awansują z kręgów biedoty, na te eleganckie stoły i tak też było tym razem. Obecnie feijoada jest w Brazylii potrawą narodową. Podaje się ją zazwyczaj z wieloma dodatkami, co bardzo mnie zaskoczyło, bo w naszej kuchni ziemniaków i ryżu raczej się nie łączy. Na stół wjeżdżają:  gotowany ryż, pokrojone w kostkę ziemniaczki i kolejna brazylijska specjalność, czyli farofa (prażona i zasmażana mąka z manioku) z drobno siekanym, podsmażonym boczkiem. Do tego obowiązkowo plaster pomarańczy, sałatka warzywna i Molho de pimenta, czyli pikantny sos z pieprzu. Niech was te ilości nie odstraszą. Pracy przy tej potrawie jest na prawdę niewiele, a przyjemność z jedzenia, wyjadania przez następne dni – ogromna :)




Zanim przejdziemy do gotowania 3 informacje: do tej potrawy nie potrzeba ani odrobiny tłuszczu, więc smażenie odbywa się bez oliwy, oleju itp. Tak samo nie dodawaj soli – mięso ma jej wystarczająco dużo! Ostatnia, organizacyjna sprawa, na takie ilości jedzenia potrzeba co najmniej 2 duże patelnie i 2 duże garnki :)

Jak już napisałam – gulasz. Dużo mięsa, dużo fasoli i zupełnie nowy smak. Zaczynamy!

Składniki na feijoadę dla ok. 6-8 osób:
500g czarnej fasoli
400g kiełbasy wieprzowej
400g polędwicy wieprzowej
8-10 grubych plastrów bekonu
1 cebula
główka czosnku
pomarańcz
pieprz czarny do smaku (ewentualnie)

Składniki na farofę:
500g farofy
plaster bekonu

Składniki na molho de pimenta (pół szklanki sosu):
4 łyżeczki świeżego soku z limonki
cebulka
2 łyżeczki ostrej czerwonej papryczki marynowanej w occie
4 łyżeczki oliwy z oliwek

Składniki na sałatkę warzywną:
4 pomidory
2 duże ogórki
2 duże cebule
oliwa
sól i pieprz

Pozostałe dodatki:
sypki ryż
1kg ziemniaków

Feijoada.
Zacznij od fasoli. Namocz ją w wodzie na noc. Następnego dnia odsącz, zalej świeżą wodą i gotuj przez ok. 40 minut, aż stanie się miękka. Mięso umyj, osusz i pokrój w plastry ok. 1,5-2cm grubości. Posiekaj cebulę, nie zbyt drobno! Obierz i zmiażdż czosnek.

Polędwicę dokładnie wymieszaj z czosnkiem i odstaw na czas smażenia reszty składników. Na rozgrzaną patelnię wrzuć cebulę i doprowadź do zeszklenia. Następnie dodaj kiełbasę z bekonem i smaż na średnim ogniu regularnie mieszając. Jak mięso będzie gotowe, odstaw na bok. Tak samo postępuj z polędwicą.
Jak już mięsa będą gotowe, dodaj je do fasoli (razem z tłuszczem czy wodą, która zebrała się na patelni podczas smażenia) i przez jakiś czas gotuj razem, dokładnie mieszając. Voila -  gulasz jest już właściwie gotowy!




Farofa.
Pokrój bekon na drobną kostkę. Podsmaż na patelni bez tłuszczu. Dodaj farofę i smaż jeszcze przez ok. 10 minut na niewielkim ogniu, co jakiś czas mieszając.

Sałatka warzywna.
Pokrój wszystkie składniki w małą kostkę. Polej oliwą, dopraw solą i pieprzem.

Molho de pimenta.
Cebulę obierz i bardzo drobno posiekaj. Włóż wszystkie składniki oprócz oliwy do moździerza. Przez ok. 20 minut rozdrabniaj składniki, tak aby uzyskać jednolitą masę. Przez podaniem dodaj oliwę i dokładnie wymieszaj. Uwaga – bardzo ostre!

Pozostałe dodatki.
Ryż ugotuj na sypko. Ziemniaki obierz, ugotuj i pokrój w kostkę. Podawaj ciepłe! Pomarańcz dokładnie umyj i pokrój w plastry ok. 1cm grubości.
Teraz kiedy już wszystko jest gotowe pozostaje tylko zaserwować feijoadę w odpowiedni sposób. Na talerz nałóż wszystkie składniki: feijoadę, farofę, ryż i ziemniaki. Do tego 2 łyżki sałatki warzywnej i plaster pomarańczy i dla odważnych pikantny sos z pieprzu. Pomarańcz zjedz na samym końcu!! 

Bom apetite!

środa, 9 listopada 2011

czas na niemiecki klasyk, czyli kiełbasę!! Nürnberger Würstchen z ziemniaczkami i musztardą jabłkową

Czas najwyższy! Bo jak długo można zwlekać z opisaniem smaków, które otaczają mnie na co dzień! Muszę przyznać, że niemiecka kuchnia jest bardzo bogata i tajemnicza. Kojarzy się głównie z tym, co i u nas na talerzu często się pojawia, czyli mięsem i ziemniakami. Faktycznie – skojarzenia właściwe! Ziemniaki znajdziemy tu pod każdą postacią. Nawet ja, która za nimi nie przepadam, dałam się ponieść fali zachwytu i kupiłam jedną z licznych książek kucharskich w typie ‘Ziemniak na milion sposobów’. Obfituje w najróżniejsze warianty: na zimno, ciepło, słodko, kwaśno, nadziewane... wymieniać mogłabym jeszcze długo, ale kuchnia niemiecka oprócz tej przaśnej i swojskiej strony to również ryby, warzywa, rozmaite zupy – potrawy lekkie, w smaku i kaloriach przypominające raczej kuchnię basenu morza śródziemnego. I co wy na to?




Dziś jednak czas na klasyczne danie, które tutaj pojawia się praktycznie na każdym rogu obok kebabów, frytek i piwa, czyli kiełbaski. Muszę przyznać, że mieszkam w prawdziwym królestwie kiełbas – są najróżniejsze – długie, cienkie, grube na dwa palce, krótkie, białe, curry... wszystko, czego dusza zapragnie! Ja najbardziej lubię Nürnberger Würstchen. Są małe, krótkie i cienkie, a do tego mniej tłuste i takie zwarte. Wyglądem przypominają poznańskie frankfurterki, ale są mocniej doprawione, bardziej pieprzne. Klasycznie podawane są z sałatką ziemniaczaną lub inną formą kartofli i jakimś sosem. Na dziś proponuję z ziemniakami w plasterkach i musztardą jabłkową, która urzekła mnie swoim smakiem. Przez dodatek zwykłej musztardy pozostaje lekko ostra, ale słodkie jabłko, sok z cytryny i śmietankowy ser  robią z tego zwykłego dodatku majstersztyk! No to zaczynamy!




Do tego proponuję dwóch świetnych niemieckich piosenkarzy Udo Jürgens i Xavier Naidoo w spokojnej piosence „Ich glaube” http://www.youtube.com/watch?v=zV1l96axrew&feature=related

Składniki dla 2 osób:
8 kiełbasek nürnberger (lub innych cienkich)
5 ziemniaków
masło
oliwa

Musztarda jabłkowa:
2 łyżki zwykłej musztardy
150ml oleju roślinnego
50g cukru
2 łyżki śmietankowego sera topionego
pół pęczka koperku
sól i pieprz
sok z połówki cytryny
1 jabłko (słodkawe, soczyste, aromatyczne)

Zacznijmy od ziemniaków. Ziemniaki umyj, obierz i pokrój na stosunkowo cienkie plasterki ok. 5mm. Smaż na maśle na średnim ogniu przez ok. 20min. Możesz posypać słodką papryką.

Musztarda jabłkowa
Jabłko obierz, usuń gniazdo i pokrój na małą kostkę. Wsadź do miksera. Dodaj musztardę, olej, cukier i sok z cytryny i zmiksuj na jednolitą masę. Posiekaj koperek i dodaj z pozostałymi  składnikami. Całość jeszcze chwilę miksuj.

Kiełbaski ponacinaj i podsmaż na oliwie na rozgrzanej patelni. Cienkie kiełbaski mogą się szybko przypiec, więc przewracaj co ok. 2 min. na kolejną stronę.

Pozostaje tylko wyłożyć ziemniaczki i kiełbaski na talerz i dodać musztardy. Dla smakoszy oczywiście polecam tradycyjnie jasne piwo. Będzie pasowało!! 


poniedziałek, 3 października 2011

kurczak w sosie z granatów

Ostatnio Dominik kupił na targu bardzo dużo granatów. Przez dłuższy czas zastanawiałam się, co z nimi zrobić, gdyż, przyznam, że nie miałam z nim zbyt często styczności. Posiłkowałam się wszelkimi źródłami, począwszy od tego, jak granat rozkroić, żeby móc stosunkowo szybko wyjąć z niego wszystkie ziarenka i nie spędzić nad tym pół dnia.

Postawiłam na sos do mięsa, jako że obydwoje od czasu do czasu lubimy coś mięsnego zjeść.
Za mięso zabieram się zawsze 2 dni wcześniej, żeby miało czas poleżeć w marynacie. Polecam wam taki system – wtedy macie pewność, że mięso, które potem serwujecie gościom czy rodzinie, jest kruche i nawet bez sosu ma smak i aromat rozmaitych ziół, czosnku, imbiru  itd.




Przygotowanie mięsa i marynaty
Należy najpierw dokładnie umyć mięso, oczyścić je z tłuszczów i ścięgien i roztłuc tłuczkiem na filety grubości ok. 1.2cm. Marynata jest już rzeczą indywidualną, zioła i składniki możecie komponować dowolnie!

Moją bazą marynaty są następujące składniki:
sól
pieprz lub pieprz cytrynowy
2-3 ząbków czosnku lub mała cebulka pokrojona w ćwiartki
rozmaryn
kilka kropel cytryny
łyżka maggi

Składniki do przygotowania mięsa, 2 porcje:
1 duża pierś z kury lub 2 mniejsze
1 jajko (roztrzepane)
1/4 szklanki mąki pszennej
łyżka masła i trochę oliwy do smażenia

Składniki na sos z granatów:
1/3 szklanki czerwonego wytrawnego wina
1/2 szklanki soku wyciśniętego z ziarenek granatów (do tego najlepiej przeciąć granat w poprzek i wycisnąć jak cytrynę)
1/3 szklanki wywaru z kury
mała drobno posiekana cebulka
200g jogurtu naturalnego 3,5%
2 łyżki miodu lipowego
łyżka cytryny
pieprz cytrynowy
ziarenka wyłuskane z połówki granatu

Zacznijmy od sosu. Najpierw wyjmijcie jogurt z lodówki. Będziemy go potem dodawać do ciepłego sosu, więc lepiej, żeby nie był taki chłodny. Do rondelka wlejcie wino i dodajcie posiekaną cebulkę. Duście to na wolnym ogniu do momentu, aż płyn zredukuje się o połowę. Następnie dodajcie sok z granatu i bulion i pozostawcie sos na ok. 20-30 minut, aż zgęstnieje. Odstawcie garnek na zimny palnik i powoli dodajcie jogurt. Trzeba być przy tym ostrożnym, żeby jogurt nie rozdzielił się od sosu i nie zmienił w milion małych białych oczek. Do tego najlepiej przyszykujcie sobie drewnianą mątewkę i wraz z wlewaniem jogurtu, dokładnie mieszajcie całą zawartość garnka. Następnie dodajcie sok z cytryny, miód, doprawcie pieprzem. Dodajcie ziarenka granatu i z powrotem połóżcie garnek na rozgrzanym palniku, żeby był ciepły, jak zrobicie mięso.

Przygotujcie sobie 2 talerze: w jednym rozkłóćcie widelcem jajko, na drugi wysypcie mąkę. Do tego rozgrzejcie patelnię z masłem i oliwą. Wyjmijcie filety kurczaka z marynaty i po kolei obtoczcie je z dwóch stron w jajku, następnie w mące. Teraz wystarczy już tylko obsmażyć filety przez 3-4 minuty z każdej strony na złocisty kolor. Podawajcie je z sosem z granatów. Do tego polecam również gotowaną fasolkę albo brokuł.

Sos ma smak intensywny i oryginalny, przy tym wygląda fantastycznie. Podejrzewam, że spełni oczekiwania każdego smakosza.


Smacznego!






Punktem wyjścia do przygotowania sosu był przepis na kurczaka w orzechach z sosem z granatu, który znalazłam na stronie www.kwestiasmaku.com.