Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki inaczej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki inaczej. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 lipca 2012

czosnkowe ziemniaki z pieca




Od jakiegoś czasu przyszło mi mieszkać w kraju piwa i ziemniaka – w Niemczech. Muszę przyznać, że ziemniaki jako takie nie należą do moich ulubionych warzyw i rzadko się nimi zajadam. Tutaj praktycznie na każdym kroku znajduje się budka z frytkami i kiełbaskami. Co ciekawe frytki najczęściej je się z majonezem i cebulką. Oczywiście nie jest to jedyny przysmak Niemców i trzeba uczciwie przyznać, że kuchnia nadreńska ma w sobie bardzo wiele z francuskiej i hiszpańskiej i właściwie mało przypomina te wszystkie gigantyczne kotlety wieprzowe, górę kartofli, błyszczące od tłuszczu kiełbasy i strumienie piwa. Wręcz przeciwnie! Niemcy z nadreńskich landów jedzą bardzo dużo ryb, białego mięsa, owoców i warzyw. To wszystko popijają jasnym lokalnym piwem lub reńskim winem. Taka lekka, prawie śródziemnomorska kuchnia idealnie pasuje też do klimatu, który bardziej przypomina właśnie Francję, niż Polskę.

Wracając do ziemniaka... gotowane nie, puree tylko czasami, ale pieczone, smażone i chrupiące to już zupełnie inna historia. Ziemniaki pieczone w piekarniku są kapitalnym dodatkiem do letniego i w ogóle każdego obiadu przeznaczonego na większą ilość biesiadników, bo wystarczy chwila przygotowania, a potem wszystko robi się w piekarniku samo i można się skupić na innych smakach.


składniki na 4 osoby:
4-5 dużych ziemniaków
ok. 4 łyżek oliwy do smażenia
2 łyżki masła
2-3 ząbków czosnku
świeży rozmaryn
świeży tymianek
sól i pieprz


Ziemniaki w łupinach dokładnie umyj i włóż do lekko osolonej gotującej się wody na 10 minut. Potem wylej gorącą wodę i zalej zimną. Wyłóż żeby ociekły i poczekaj do ostygnięcia. Pokrój ziemniaki w grube części – ósemki. Rozpuść oliwę i masło na patelni (lub w innym naczyniu, które potem będziesz mogła włożyć do piekarnika) i na rozgrzany tłuszcz wrzuć posiekany czosnek. Do czekaj do momentu, aż stanie się złoty, zdejmij z ognia i dodaj pokrojone ziemniaki i posiekane rozmaryn i tymianek, sól i pieprz. Wymieszaj i całość wstaw go piekarnika rozgrzanego do ok. 170° na mniej więcej 15-20 minut, aż będą gotowe. I tyle!!

Wyjmij tuz przed jedzeniem i podawaj razem z sałatą, grillowanymi warzywami i mięsem.

Smacznego.






środa, 9 listopada 2011

czas na niemiecki klasyk, czyli kiełbasę!! Nürnberger Würstchen z ziemniaczkami i musztardą jabłkową

Czas najwyższy! Bo jak długo można zwlekać z opisaniem smaków, które otaczają mnie na co dzień! Muszę przyznać, że niemiecka kuchnia jest bardzo bogata i tajemnicza. Kojarzy się głównie z tym, co i u nas na talerzu często się pojawia, czyli mięsem i ziemniakami. Faktycznie – skojarzenia właściwe! Ziemniaki znajdziemy tu pod każdą postacią. Nawet ja, która za nimi nie przepadam, dałam się ponieść fali zachwytu i kupiłam jedną z licznych książek kucharskich w typie ‘Ziemniak na milion sposobów’. Obfituje w najróżniejsze warianty: na zimno, ciepło, słodko, kwaśno, nadziewane... wymieniać mogłabym jeszcze długo, ale kuchnia niemiecka oprócz tej przaśnej i swojskiej strony to również ryby, warzywa, rozmaite zupy – potrawy lekkie, w smaku i kaloriach przypominające raczej kuchnię basenu morza śródziemnego. I co wy na to?




Dziś jednak czas na klasyczne danie, które tutaj pojawia się praktycznie na każdym rogu obok kebabów, frytek i piwa, czyli kiełbaski. Muszę przyznać, że mieszkam w prawdziwym królestwie kiełbas – są najróżniejsze – długie, cienkie, grube na dwa palce, krótkie, białe, curry... wszystko, czego dusza zapragnie! Ja najbardziej lubię Nürnberger Würstchen. Są małe, krótkie i cienkie, a do tego mniej tłuste i takie zwarte. Wyglądem przypominają poznańskie frankfurterki, ale są mocniej doprawione, bardziej pieprzne. Klasycznie podawane są z sałatką ziemniaczaną lub inną formą kartofli i jakimś sosem. Na dziś proponuję z ziemniakami w plasterkach i musztardą jabłkową, która urzekła mnie swoim smakiem. Przez dodatek zwykłej musztardy pozostaje lekko ostra, ale słodkie jabłko, sok z cytryny i śmietankowy ser  robią z tego zwykłego dodatku majstersztyk! No to zaczynamy!




Do tego proponuję dwóch świetnych niemieckich piosenkarzy Udo Jürgens i Xavier Naidoo w spokojnej piosence „Ich glaube” http://www.youtube.com/watch?v=zV1l96axrew&feature=related

Składniki dla 2 osób:
8 kiełbasek nürnberger (lub innych cienkich)
5 ziemniaków
masło
oliwa

Musztarda jabłkowa:
2 łyżki zwykłej musztardy
150ml oleju roślinnego
50g cukru
2 łyżki śmietankowego sera topionego
pół pęczka koperku
sól i pieprz
sok z połówki cytryny
1 jabłko (słodkawe, soczyste, aromatyczne)

Zacznijmy od ziemniaków. Ziemniaki umyj, obierz i pokrój na stosunkowo cienkie plasterki ok. 5mm. Smaż na maśle na średnim ogniu przez ok. 20min. Możesz posypać słodką papryką.

Musztarda jabłkowa
Jabłko obierz, usuń gniazdo i pokrój na małą kostkę. Wsadź do miksera. Dodaj musztardę, olej, cukier i sok z cytryny i zmiksuj na jednolitą masę. Posiekaj koperek i dodaj z pozostałymi  składnikami. Całość jeszcze chwilę miksuj.

Kiełbaski ponacinaj i podsmaż na oliwie na rozgrzanej patelni. Cienkie kiełbaski mogą się szybko przypiec, więc przewracaj co ok. 2 min. na kolejną stronę.

Pozostaje tylko wyłożyć ziemniaczki i kiełbaski na talerz i dodać musztardy. Dla smakoszy oczywiście polecam tradycyjnie jasne piwo. Będzie pasowało!! 


ciąg dalszy szałwii tym razem w wydaniu włoskim... lekko paprykowe gnocchi burro salvia z kabanosem i bazylią

W mojej kuchni nastał czas szałwii! Wyszukuje coraz to nowe inspiracje i pomysły na jej użycie. Jak już kiedyś pisałam, najczęściej sięgam po proste i niewyszukane potrawy. Uważam, że nie zawsze trzeba gotować na miarę największych kucharzy tego świata, czasem wystarczy sięgnąć po coś z tej drugiej puli. Udało się. Szybko znalazłam to, o co mi chodziło. Burro salvia!

Tu przerwa. Dla dodania apetytu i większej przyjemności gotowania proponuję wypełnić kuchnię włoskimi rytmami „Attinde” Calic z jednej ze składanek Putumayo http://www.youtube.com/watch?v=lE5NYgTomI4

W jednym ze starych numerów Wysokich Obcasów jest cały kulinarny fragment Agnieszki Kręglickiej poświęcony właśnie szałwii. Czyta się bardzo przyjemnie i nie sposób się z Nią nie zgodzić, że lekko słodkawe masło szałwiowe dorównuje, a nawet przewyższa walorami smakowymi i aromatem niektóre wykwintne sosy!





Na dzisiejszą ucztę wybrałam gnocchi. Delikatne, lekkie kluski ziemniaczane są idealnym kompanem mocnego, aromatycznego masła. Łatwe do zrobienia, sycące przypadną do gustu każdemu amatorowi włoskiej kuchni. A jeśli ktoś lubi następnego dnia dojadać resztki, to odsmażone, chrupiące również smakują kapitalnie!

Gnocchi:
500 g ziemniaków
100g mąki (plus do wysypania stolnicy)
1 żółtko
łyżka świeżo tartego parmezanu
gałka muszkatołowa
ostra papryka w proszku
sól

Burro salvia:
100 g masła
20 listków szałwii

kabanos wieprzowy
świeża bazylia

Ziemniaki ugotuj w mundurkach. Odczekaj chwilę, żeby nie parzyły w ręce i obierz. Następnie ugnieć lub przepuść przez maszynkę do mięsa lub praskę. Masa powinna być sucha i sypka. Wysyp trochę mąki na stolnicę i zagnieć ciasto z żółtkiem, mąką i wszystkimi przyprawami. Ciasto powinno być elastyczne. Proponuję spróbować ciasta przed krojeniem, jest tam tylko odrobina mąki, a ugotowane ziemniaki spokojnie można zjeść, a zawsze lepiej zawczasu dodać trochę więcej soli czy gałki. Uformuj wałek grubości ok. 1.5cm. posyp go mąką. Pokrój na małe kluseczki i na każdej w nich lekko odciśnij widelcem rowki. Gotuj w osolonym wrzątku. Ja lubię gnocchi lekko twarde, więc nie czekam aż wypłynął na powierzchnię, tylko wyjmuję je dosłownie po kilku sekundach. Radzę, żebyś po prostu próbowała i doszła do tego momentu, kiedy będą Tobie najbardziej smakowały!

Burro salvia jest BARDZO proste do zrobienia. Połowę masła rozgrzej na patelni, wrzuć umyte listki i smaż na małym ogniu, aż staną się kruche i szkliste. Potem dodaj resztę masła i wszystko zamieszaj.

W między czasie pokrój kabanosa wieprzowego na plasterki grubości ok. 5mm i lekko podsmaż. Do tego nie potrzeba tłuszczu, bo kiełbaska sama w sobie jest dość tłusta. Co jakiś czas zamieszaj.

Gorącym masłem polej gniocchi, posyp plasterkami kabanosa i świeżą bazylią. Obiecuje, że zapach w domu będzie tak wspaniały, że zanim się obejrzysz, domownicy już będą siedzieć przy stole. Buon appetito!!

 

środa, 26 października 2011

dzika ryba na szwajcarskiej ziemniaczanej poduszce, czyli łosoś na rösti z zieloną sałatą

Była mała przerwa, ale już jestem z powrotem i chcę się z wami podzielić wczorajszym obiadem przygotowanym na przyjazd mamy. Chciałam zrobić coś lekkiego, ale na tyle pożywnego, żebyśmy wytrzymały do wieczora. I udało się: łosoś, ziemniaczki i sałata. Wszystko brzmi normalnie, ale połączenie 2 europejskich tradycji kulinarnych zdecydowanie zaostrza apetyt i dodaje nowych wrażeń smakowych.

Do tego kolejny smak w tle, kubański – do lekkiej ryby i liści sałaty akurat! Buena Vista Social Club „ De Camino a La Vereda” http://www.youtube.com/watch?v=z2yAPq-91lw




Zacznijmy od rösti. Ten sposób przyrządzania ziemniaków pochodzi ze Szwajcarii. Jest to placek z grubo tartych surowych lub lekko podgotowanych ziemniaków, z dodatkiem cebuli, soli i pieprzu. Bardzo często w szwajcarskim jadłospisie funkcjonuje jako jedno danie z topionym serem, kiełbaską lub jajkiem na wierzchu. Naturalnie rösti może być częścią dania głównego. Domyślam się, że fanów ziemniaków nie muszę długo namawiać na to danie, ale polecam je również tym, którzy za ziemniakami nie przepadają. Ja sama należę do tej drugiej  grupy, ale rösti to na prawdę co innego – są miękkie w środku, a chrupiące na zewnątrz. Lekko podpieczone, delikatne, trochę pieprzne. Idealne! 

Ilości na 2 porcje:
Rösti:
4 ziemniaki
1 cebula
świeżo mielony pieprz
sól
olej

Łosoś:
250g dzikiego łososia
łyżka miodu lipowego
pieprz cytrynowy
sól
pół cytryny
 
główka sałaty
łyżka soku z cytryny
6 listków świeżej bazylii
2 łyżki oliwy
sól & pieprz 

Ziemniaki należy obrać, umyć i zetrzeć grubo na tarce. Ja robię to zawsze z surowych ziemniaków i ten sposób polecam również wam. W moim odczuciu lekkie podgotowanie ziemniaków odbiera taką chrupkość potrawy. Cebulę trzeba również zetrzeć na tarce. Wymieszać i pozostawić na sitku do odsączenia na ok. 15 minut. Można w między czasie lekko ‘podusić’ ziemniaki łyżką, żeby woda szybciej z nich wypłynęła. Przełożyć do miski i wymieszać z solą i świeżo zmielonym pieprzem. Ja lubię je w wersji lekko pieprznej, ale zachęcam do spróbowania jeszcze surowych ziemniaków, żeby nie trzeba było na talerzu dosalać, albo każdy gryz popijać wodą. Na patelnię wlać olej i poczekać aż się dobrze rozgrzeje. Łyżką do zupy nabieramy rösti i formujemy placki grubości ok. 1cm. Na dużej patelni zmieszczą się 4 krążki. Podpiekamy z jednej i drugiej strony ok. 3minut, skręcamy ogień pod patelnią, przykrywamy pokrywą i zostawiamy na ok. 7-8 minut.

Łososia myjemy pod letnią wodą, osuszamy ręcznikiem papierowym i z każdej strony solimy, pieprzymy i lekko kropimy cytryną. Na dobrze rozgrzaną patelnię z oliwą kładziemy łososia i smażymy z dwóch stron po 2-3 minuty. Potem na małym ogniu pod przykryciem trzymamy kolejne 8-10 minut. Pamiętajcie, że mięso z dzikiego łososia jest trochę twardsze! Następnie zdejmujemy pokrywkę, smarujemy miodem wierzchnią stronę łososia, po minucie odwracamy go i powtarzamy czynność. W tym czasie można trochę zwiększyć ogień, żeby ta miodowa powłoka miała szansę się podpiec.

Liście sałaty myjemy, suszymy i rwiemy na mniejsze kawałki. W misce mieszamy z oliwą, sokiem z cytryny i pozostałymi ziołami.

Wykładamy na talerz rösti, na to kładziemy łososia i dekorujemy sałatą. Zapraszam do stołu!